Funkcjonariusze
ABW do biur Verity Development, zarządzanej przez irańskiego biznesmena Alego Dadressana, wkroczyli o godz. 6.30 na wniosek V wydziału wrocławskiej prokuratury apelacyjnej (zwalcza m.in terroryzm). Nie opuszczali ich do wieczora.
Śledztwo jest ściśle tajne. ABW odsyła po informacje do prokuratury. A prokuratura nie udziela żadnych informacji. - Proszę przeczytać, co o właścicielach tej spółki piszą amerykańskie media - mówi anonimowy oficer ABW pytany o powody przeprowadzonej akcji.
DMI Trust (Dar Al-Maal Al-Islami Trust, czyli Dom Pieniędzy Islamskich) to jedna z najważniejszych islamskich instytucji finansowych. Właścicielem jest saudyjski książę Mohammed Al-Faisal. "New York Times" i "Chicago Tribune" od 11 września 2001 r. zarzucają DMI, że finansuje islamskich terrorystów. DMI wytoczył obydwu dziennikom proces.
Cytowany funkcjonariusz zwraca uwagę, że niedawno służby specjalne wkroczyły do spółek DMI w Szwajcarii i
USA. Według źródeł "Gazety" śledztwo dotyczy obrotu pieniędzmi nieznanego pochodzenia, które mogą pochodzić z przestępstwa, czyli po prostu prania pieniędzy. Pracownicy Verity Development byli wczoraj przez agentów ABW wypytywani o kontakty z DMI.
Verity Development od kilku lat zajmuje się w Polsce skupem
nieruchomości. Ma centralę we Wrocławiu i cztery oddziały w innych miastach. Działa też we Włoszech, w Niemczech i Belgii.
Ali Dadressan we wrocławskiej siedzibie firmy zjawił się po południu. Spokojnym tonem oświadczył, że w kontrolach nie ma nic nadzwyczajnego. - To zupełnie normalne, że polski rząd interesuje się przedsiębiorstwem, które inwestuje setki milionów złotych. Nie bez znaczenia jest to, że jestem muzułmaninem i Irańczykiem, ale cały biznes prowadzony jest legalnie - mówił.
Wizyta ABW w spółkach Dadressana nie dziwi jego konkurentów. - Przez parę lat działalności w Polsce firma wydała kilkaset milionów złotych. Praktycznie nic nie robią, więc albo nie chcą zarabiać, albo zostali powołani w zupełnie innym celu - twierdzi dyrektor zarządzający jednego z największych polskich deweloperów. - Ta firma nie przestrzega żadnych zasad rynkowych. Za wszystkie działki Dadressan przepłacił, i to dużo. Nasze wyliczenia jasno wykazują, że biznesowo w tej firmie nic się nie opłaca. Aby jakakolwiek inwestycja mu się zwróciła,
mieszkania musiałyby w niej kosztować kosmiczne pieniądze - grubo ponad 50 tys. zł za m kw.
Verity Development ma kilkadziesiąt działek i kamienic w najbardziej atrakcyjnych częściach Wrocławia, Poznania i Łodzi. Nieruchomości ma także w Sopocie, Gdyni, Krakowie i w Warszawie. Wszystkie w okolicach ścisłego centrum, kupione za niebagatelne sumy.
Kamienicę na wrocławskim Rynku Dadressan kupił za 50 mln zł, cenę wywoławczą przebił dwukrotnie. Na kupionych działkach i w kamienicach obiecywał stworzenie nowoczesnych apartamentów, lokali biurowych i usługowych. Ale nic nie powstało. Nawet fundamenty.
W zeszłym roku wydawało się, że wreszcie zaczną budować. Wtedy Dadressan wyrzucił z pracy najważniejsze osoby w firmie. - Od tego czasu wszystko się posypało. Nikt już nad niczym nie panuje. Cała firma praktycznie zamarła - mówi nam osoba współpracująca z Verity.