Zwiefka, lider listy wyborczej PO w województwie kujawsko-pomorskim, pozwał zakonników za sformułowania, które na antenie należącego do nich Radia Maryja wypowiedział publicysta
Jerzy Robert Nowak. W audycji "Leksykon Eurowyborczy" stwierdził, że obecność Zwiefki w europarlamencie "daleka była od służenia interesom narodowym Polski". Mówił też: "Niemiecka
telewizja RTL przyłapała Zwiefkę jak po podpisaniu listy obecności miast iść na obrady, po wzięciu pieniędzy za diety wziął walizkę i udał się do Polski".
Europoseł uznał, że te zarzuty naruszają jego dobra osobiste: - RTL pokazał jak podpisuję listę i udaje się do domu, ale to się działo dzień po zakończeniu obrad - mówi. - Zarzut, że uciekam z pieniędzmi zamiast iść do na obrady, jest nieprawdziwy.
Krystyna Kosińska, pełnomocnik redemptorystów, przekonywała sąd, że sprawa powinna się toczyć w normalnym, nie wyborczym trybie. Jej zdaniem materiał wyborczy - a tylko na zbadania właśnie takich materiałów sąd ma 24 godziny - musi być wytworzony przez komitet wyborczy lub kandydata. Nowak w wyborach nie startuje, jest publicystą, nie można więc jego audycji nazywać "wyborczymi".
Adwokat reprezentujący Zwiefkę twierdził coś zupełnie przeciwnego: - Celem audycji Nowaka jest przekonywania ludzi go głosowania bądź nie na konkretnych kandydatów, nawet nazwa Leksykon Eurowyborczy nie pozostawia tu wątpliwości.
Sąd przyznał rację Zwiefce i nakazał przeprosiny.