Miejscowość to podręcznikowy przykład tego, co w Rosji nazywają "monomiastem", czyli miast zbudowanych wokół jednej fabryki lub kilku zakładów tej samej branży. Tu praca jest, a raczej do kryzysu - była w hucie aluminium i współpracujących z nią cementowni oraz fabryce sody i potasu. Od jesieni wszystkie trzy fabryki stoją. Ludzie nie dostają pensji, miejska kotłownia nie działa, w domach nie ma ciepłej wody.
Miejscowi pierwszy raz wyszli na wiec w październiku, potem wiecowali w lutym. 20 maja tłum mieszkańców wziął szturmem i na jakiś czas zajął budynek merostwa domagając się zaległych wypłat, wznowienia pracy kotłowni.
- Przykład Pikałowa może okazać się zaraźliwy. W Rosji mamy około 100 "monomiast". Sytuacja w nich jest wcale nie lepsza. Ich mieszkańcy mogą więc pójść śladem pikałowców i bunt rozleje się po całym kraju - powiedział "Gazecie" Jewgienij Gontmacher, kierownik Ośrodka Polityki Społecznej Instytutu Ekonomii Rosyjskiej Akademii Nauk.
Źródło: Gazeta Wyborcza