Cud? Nie, procent składany, który Albert Einstein nazwał "największym matematycznym odkryciem w historii" i "najpotężniejszą siłą we Wszechświecie".
Załóżmy, że palisz paczkę dziennie (to ok. 9 zł). Miesięcznie wydajesz więc na papierosy jakieś 250 zł. Wystarczy odkładać te pieniądze przez 25 lat, by na koniec mocno sobie popalić - gumy na asfalcie. Jeśli będziesz wpłacał te pieniądze na lokatę dającą zysk rzędu 5 proc. rocznie, to po 25 latach uzbiera ci się prawie 130 tys. zł! Wystarczy na Mustanga. Nie palisz? To może objadasz się słodyczami, jedzeniem z fast-foodu? Że jesteś za stary, by tyle czekać? Na oszczędzanie nigdy nie jest za późno.
ZRÓB SOBIE FINANSOWY PSYCHOTEST Nawet pozornie drobne oszczędności po latach mogą przerodzić się w prawdziwą fortunę dzięki procentowi składanemu. Warunki są dwa: trzeba oszczędzać długo i systematycznie, a na dodatek nie wolno tknąć zysków, jakie będą przynosić odkładane pieniądze.
Oto nasz pomysł jak zabrać się do systematycznego odkładania pieniędzy.
1. Każdy sposób oszczędzania jest dobry Większość z nas nie oszczędza, dlatego że wydaje nam się to bardzo skomplikowane. Jakieś plany emerytalne, programy systematycznego oszczędzania, konta emerytalne... To brzmi jak czarna magia, ale wcale nie musisz się przegryzać przez tę specjalistyczną wiedzę. Skorzystaj z najprostszych pomysłów. Nawet jeśli założysz lokatę w banku albo zwykłe konto oszczędnościowe, na które będziesz wpłacał zaskórniaki, to już będzie dobrze. Ziarnko do ziarnka... Nieważne, w jaki sposób będziesz gromadził oszczędności, ważne, żebyś nie wydawał wszystkiego, co zarobisz.
2. Nie odkładaj decyzji Każdy dzień jest ważny. Im wcześniej zaczniesz odkładać pieniądze, tym szybciej urośnie z nich duża kwota. Finansiści mawiają, że pieniądz robi pieniądz. Mają rację. Po pewnym czasie zobaczysz, że twoje oszczędności rosną niczym śniegowa kula. Odsetki doliczone do zgromadzonego kapitału zaczną przynosić kolejne odsetki, kapitał będzie rósł coraz szybciej i szybciej. Zresztą zobacz sam. Gdybyś oszczędzał 250 zł miesięcznie przez dziesięć lat, to przy zysku 7 proc. rocznie na koniec będziesz miał w kieszeni 43 tys. zł. Po 20 latach będzie to już prawie 130 tys., a po 30 latach - już prawie 300 tys. zł! Twoje oszczędności będą rosły tym szybciej, im dłużej będziesz je gromadził. Dlatego zacznij od dziś. Oczywiście, oszczędzanie to nie żadna kara. Odkładaj tylko tyle, na ile cię stać, bez zbędnego umartwiania się.
3. Na początek konto oszczędnościowe Nie wiesz, jak zacząć? Najprostszy sposób: załóż sobie w banku konto oszczędnościowe i wpłacaj na nie zaskórniaki. Po 50, 100 lub 200 zł miesięcznie. Takie konto nie przyniesie może kokosów (dziś konta oszczędnościowe są oprocentowane na 4-6 proc. rocznie), ale ma niepodważalną zaletę: możesz na nie wpłacać nawet małe kwoty, w dowolnym momencie. I - w razie potrzeby - wypłacić bez utraty odsetek.
4. Przerzucaj pieniądze na lokaty Prędzej czy później na twoim koncie zbierze się większa sumka. To właściwy moment na zrobienie kolejnego kroku: jeśli uzbierałeś np. 10 tys. zł, połowę z tej kwoty przerzuć na lokatę bankową. Pieniądze zaczną pracować szybciej, bo lokaty są zwykle oprocentowane lepiej niż konta oszczędnościowe. Tę operację powtarzaj za każdym razem, kiedy kwota uciułana na koncie oszczędnościowym przekroczy próg 10 tys. zł (albo inną, ustaloną przez ciebie wartość). Pieniędzy na lokatach będzie przybywało, ale ty zawsze będziesz miał żelazną rezerwę 5-10 tys. na koncie oszczędnościowym, gdybyś nagle znalazł się pod ścianą i potrzebował szybko gotówki.
5. Przyjrzyj się funduszom Jeśli będziesz miał już kilka lokat, czas rozbudować plan oszczędzania o fundusze inwestycyjne. W długim terminie - a przecież mówimy o budowaniu kapitału na kilkadziesiąt lat - fundusze inwestujące w akcje giełdowych spółek przynoszą wyższe zyski niż lokaty bankowe. Przejrzyj gazety i portale internetowe, wytypuj dwa fundusze akcji, które dobrze sobie radzą w krótkim i długim terminie. Najlepiej gdyby jeden z tych funduszy inwestował w akcje w Polsce, a drugi za granicą - np. w Azji.
Sprawdź, w którym banku możesz założyć konta do wybranych funduszy i zarejestruj się jako ich klient.
Kiedy na koncie oszczędnościowym uzbiera się kolejne np. 10 tys. zł, nie przerzucaj ich już na lokaty, ale zacznij kupować jednostki uczestnictwa wybranych funduszy. Podziel pieniądze na cztery części i wpłacaj co miesiąc - unikniesz wejścia do funduszy z całą gotówką w złym momencie.
Do funduszy przerzucaj pieniądze z konta oszczędnościowego tak długo, aż będziesz w nich miał 30-40 proc. wszystkich oszczędności. W kolejnych latach, dopłacając kolejne oszczędności, staraj się utrzymywać proporcje na podobnym poziomie. Chodzi o to, żeby zawsze stawiać na dwa konie - trochę pieniędzy trzymać w funduszach, ale też dużą część na bezpiecznych lokatach.
6. Pomyśl o obligacjach Oprócz lokat i funduszy możesz włączyć do swojego planu oszczędzania także obligacje. Rząd przygotował dla ciebie specjalne, dziesięcioletnie obligacje emerytalne. Są naprawdę nieźle oprocentowane. Obecnie dają aż 7 proc. rocznie (oprocentowanie w kolejnych latach będzie zależało od poziomu inflacji). Jedna kosztuje tylko 100 zł.
Część pieniędzy z konta oszczędnościowego przerzucaj więc co jakiś czas na zakup obligacji. Możesz je kupować w banku PKO BP (zakładasz tam specjalne konto i wykonujesz przelew, a PKO BP kupuje dla ciebie obligacje) lub przez internet. Gdybyś pilnie potrzebował gotówki, z inwestycji w obligacje możesz się w każdej chwili wycofać - zapłacisz tylko 1 zł prowizji od sztuki za przedterminowy wykup.
7. Plany oszczędzania - za i przeciw Można też na skróty. Wiele firm ubezpieczeniowych: np. Axa, Skandia, Aegon, Generali, Aviva CU i inne, ma dla ciebie specjalne programy oszczędnościowe. Zobowiązujesz się, że przez określoną liczbę lat będziesz wpłacał 200, 300 albo np. 500 zł miesięcznie, a firma inwestuje te pieniądze w różne fundusze, od bezpiecznych po ryzykowne. Podstawową zaletą takich programów jest to, że zmuszają cię do oszczędzania. To dobre dla osób, które nie mają wewnętrznej dyscypliny i nigdy nie umiały oszczędzać. Ubezpieczyciel będzie jak ekonom, który z batem będzie stał za plecami i przypominał o obowiązku zapłaty kolejnej składki.
Ceną za wygodę uczestnictwa w takich planach są wysokie prowizje pobierane przez ubezpieczycieli. Zapłacisz co najmniej kilkanaście złotych miesięcznie dodatkowych opłat, których nie ponosiłbyś, inwestując samodzielnie. Nie będziesz też mógł się bezkarnie wycofać - większość firm ubezpieczeniowych wpisuje do umów z klientami wysokie kary za przedwczesną rezygnację z programu. Zanim ulegniesz namowom agentów naganiaczy, dobrze się zastanów.