http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Świat po kryzysie: Bankructwo Włoch i UK, zamieszki na ulicach

Agnieszka Mitraszewska
2009-05-31, ostatnia aktualizacja 2009-05-31 20:52

Ekonomiści nie są już w stanie przewidzieć skutków obecnego kryzysu. Wyzwanie podnoszą historycy. Tacy jak Niall Ferguson, profesor Oksfordu i Harvardu, który w zeszłym tygodniu na festiwalu idei w Hay roztoczył przed nami wizję świata po kryzysie.

ZOBACZ TAKŻE
Wnioski? Mamy przed sobą okres chaosu nie tylko gospodarczego, ale także politycznego. Wychodzenie z recesji nie będzie bezbolesnym powrotem dobrej koniunktury. Ścierają się ze sobą, niczym Godzilla z King Kongiem, dwie potężne tendencje: inflacyjna (rezultat pompowania pieniędzy w gospodarkę) i deflacyjna (depresja). Nie wiadomo, który z gigantów zwycięży: w ciągu roku, półtora wróci wzrost albo pogrążymy się w długotrwałej recesji.

Prze te 18 miesięcy huśtawce gospodarczej mogą towarzyszyć wstrząsy polityczne. Awantura w Wielkiej Brytanii związana z ujawnieniem przez "Daily Telegraph" poselskich wydatków finansowanych z kieszeni podatnika (Brytyjczycy płacili m.in. za naprawę poselskiej fosy, instalację wyspy dla kaczek czy remont kortów tenisowych) jest tylko pierwszym z wielu podobnych kryzysów na całym świecie. Utrata zaufania do klasy politycznej skłoni ludzi do wyjścia na ulice. Jeszcze w tym roku będziemy świadkami zamieszek w wielkich miastach.

Ruchy populistyczne mogą wiele zyskać w tej atmosferze. Wprawdzie, zdaniem Fergusona, nie przeżyjemy powtórki z lat 30. i faszyzmu, ale z kryzysowych lat 70. XX i XIX wieku być może tak. Przetoczy się fala nastrojów wrogich światu finansów, imigrantom, globalizacji.

Bankrutami mogą zostać kraje uprzemysłowione. Wśród pierwszych kandydatów do bankructwa Ferguson wymienia Irlandię, Włochy, Belgię i Wielką Brytanię, gdzie kosztem większego zadłużenia przeznaczono duże pieniądze na pakiety stymulacyjne.

Czy 2009 rok będzie zatem dla kapitalizmu tym, czym dla komunizmu był 1989? Zdaniem Martina Wolfa z "Financial Timesa" nie będzie aż tak źle. Erę hegemonii jednego modelu gospodarki rynkowej mamy już za sobą. Ale kraje będą teraz śmielej adaptować ten model do własnych tradycji i potrzeb.

Kryzys pozbawił Zachód autorytetu. Szczególnie ucierpiał prestiż Stanów Zjednoczonych. Kraje rozwijające się, a szczególnie Chiny, będą miały coraz więcej do powiedzenia, co widać było już w czasie szczytu G20 (przywódcy Brazylii i Chin wspólnie rozważali nawet rezygnację z dolara jako waluty rozrachunkowej we wzajemnym handlu). Doprowadzi to najprawdopodobniej do zmian w globalnym porządku politycznym. Na pierwszy plan wysuną się stosunki amerykańsko-chińskie, a chińska gospodarka będzie główną siłą pociągową świata.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 68 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':