http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wybory w Osetii Południowej wygrali zwolennicy prezydenta Eduarda Kokojtego

Wojciech Jagielski
2009-06-01, ostatnia aktualizacja 2009-06-01 11:30

Triumfalnym zwycięstwem parti, popierających prezydenta separatystycznych władz Osetii Płd. zakończyły się niedzielne wybory parlamentarne. Partie popierające Eduarda Kokojtego zdobyły łącznie ponad 90. proc. miejsc w 34-osobowym parlamencie.

Eduard Kokojty, prezydent Osetii Południowej
Fot. MISHA JAPARIDZE AP
Eduard Kokojty, prezydent Osetii Południowej
To były pierwsze wybory od czasu zeszłorocznej rosyjsko - gruzińskiej wojny o Osetię Płd., która zakończyła się uznaniem niepodległości tej separatystycznej enklawy przez Kreml.

Uzyskana wczoraj większość umożliwi Kokojtemu wprowadzenie poprawek do konstytucji i wykreślenie limitu prezydenckich kadencji, który uniemożliwia mu panowanie po 2011 r. Wtedy kończy się druga, i wedle obecnego prawa ostatnia, kadencja tego 44-letniego byłego zapaśnika i mistrza Gruzji w stylu wolnym, który doszedł do władzy dzięki poparciu Kremla.

Osetyjczycy wypowiedzieli posłuszeństwo Tbilisi w 1990 r., gdy Gruzja, wówczas jeszcze prowincja ZSRR, buntowała się przeciwko zwierzchności Kremla. Poparcie dla Osetyjczyków, a także Abchazów miało być moskiewską przestrogą i karą dla Gruzinów.

Wygrawszy dzięki Moskwie wojny z Gruzją, obie prowincje pozostawały od kilkunastu lat niezależne od Tbilisi. Ale dopiero po zeszłorocznej wojnie Rosji z Gruzją zakończonej klęską tej ostatniej Moskwa oficjalnie uznała niepodległość Osetii Południowej i Abchazji. Poza Rosją zrobiła to jeszcze Nikaragua.

Według południowoosetyjskiej opozycji euforia po wojnie z Gruzinami minęła i ustąpiła miejscu rozczarowaniu. Władze nie odbudowały niczego, choć Kreml dał na ten cel prawie 300 mln dolarów. Rząd rozliczył się zaledwie z dziesiątej części tych pieniędzy. Reszta - jak zapewnia - zostanie wydana z korzyścią dla obywateli. Zdaniem opozycji pieniądze rozkradli Kokojty i jego dworzanie.

Aby Kokojty nie musiał oddawać władzy (i nie narażał się na rozliczenia), a także by mógł panować dożywotnio, trzeba zmienić konstytucję i znieść ograniczenie kadencji prezydenckich do dwóch. Były zapaśnik wprowadził w liczącym niewiele ponad 50 tys. mieszkańców kraju dyktaturę podobną do tej, jaką także za przyzwoleniem Moskwy zaprowadził w Czeczenii były bokser Ramzan Kadyrow. Posłuszna prezydentowi komisja wyborcza nie dopuściła do wyborów dwóch naprawdę opozycyjnych wobec niego partii. W obawie o bezpieczeństwo, a także za chlebem wielu opozycjonistów wyjeżdża z Cchinwali do Rosji, a ci, którzy pozostali, wezwali do bojkotu wyborów.

Kokojty zapewnia, że nawet nie zaświtała mu w głowie myśl o dożywotnim panowaniu, a wszystkie inne zarzuty to zwykła gruzińska propaganda.

Unia Europejska, która nadal traktuje Osetię Płd. jako zbuntowaną część Gruzji, uznała wczorajsze wybory za nieważne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':