Powołana przez rządy obu krajów Polsko-Rosyjska Grupa do Spraw Trudnych spotkała się po raz kolejny w Krakowie. Nikt z obecnych nie kwestionował tego, że do 70. rocznicy zbrodni katyńskiej wiosną przyszłego roku należy symbolicznie zamknąć tę sprawę.
Jak? O tym współprzewodniczący grupy z Polski i Rosji prof. Anatolij Torkunow i prof. Adam Daniel Rotfeld poinformują swoje rządy we wspólnym, specjalnym i poufnym liście, w którym zaproponują konkretne rozwiązanie. Próbujemy dowiedzieć się, co w nim będzie.
Marcin Wojciechowski: Co nowego wydarzyło się podczas ostatniego spotkania grupy? Ciągle słychać, że atmosfera spotkań jest dobra, ale konkretów nie widać. Prof. Adam Daniel Rotfeld: Problem Katynia stanął w centrum ostatniego spotkania. Polskie stanowisko w tej sprawie prezentował Andrzej Przewoźnik, szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. To już nie był jeden z 15 tematów do omówienia, ale temat zdecydowanie główny. Poświęcono temu cały dzień obrad. Nie było ani jednego głosu - także ze strony rosyjskiej - żeby to zlekceważyć, pomniejszyć znaczenie sprawy katyńskiej, zrelatywizować.
Grupa spotkała się z metropolitą krakowskim kard. Stanisławem Dziwiszem. - To kolejny ważny gest. Staramy się, by dialog polsko-rosyjski objął także
Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną. Podczas poprzedniego spotkania grupy w Moskwie 24 kwietnia spotkaliśmy się z metropolitą Iłarionem. Tym razem mieliśmy spotkanie z bardzo ważnym hierarchą polskiego Kościoła.
Co wam powiedział kardynał Dziwisz? - Że marzeniem
Jana Pawła II było doprowadzenie do zbliżenia prawosławia i katolicyzmu, ale mu się to nie udało. Kardynał mówił, że Papież znał kulturę rosyjską i rozumiał duszę Rosjan. Niestety nie dane mu było doprowadzić do takiego zbliżenia za życia, bo nie udało mu się pojechać do Moskwy ani spotkać z patriarchą Aleksym II. Kardynał zakończył, że często prorocy nie są słyszani za życia, ale mogą zostać usłyszani po śmierci.
Co teraz zrobi grupa? - Uznaliśmy, że sprawa katyńska powinna być zamknięta przez nasze rządy w sposób konkretny, trwały, instytucjonalny i widoczny dla opinii publicznej w obu krajach. Uważamy, że powinno to nastąpić jeszcze do wiosny, czyli przed 70. rocznicą zbrodni katyńskiej. List z taką rekomendacją wyślemy do obu rządów, a co one zrobią - to już decyzja polityczna. Jeśli o nas chodzi, to zrobiliśmy, co się dało. Gdyby ostateczne decyzje były w naszych rękach, sprawa katyńska byłaby już załatwiona.
Czym może być ten widoczny znak polsko-rosyjski upamiętniający Katyń? - Może to być wspólne centrum dokumentacyjno-badawcze, fundacja współpracy, polsko-rosyjski dom spotkań albo zupełnie inna formuła. Zdecydują o niej rządy obu krajów. Żadnych decyzji w tej sprawie nie podjęto.