Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Podwyżka pensji minimalnej to dla liderów związków zawodowych być albo nie być. Związki, negocjując tzw. pakt antykryzysowy z pracodawcami, zgodziły się na ustępstwa - m.in. elastyczny czas pracy. Gdy firma nie będzie miała zamówień, pracownik będzie pracował krócej, gdy zamówienia będą - dłużej.
W zamian miały dostać to, o co walczyły od lat, czyli podniesienie najniższej pensji do połowy średniej krajowej. Dla ponad 600 tys. osób - ochroniarzy, sprzątaczek, sprzedawczyń i pracowników małych firm, zarabiających teraz niecały 1 tys. zł (40 proc. średniej pensji) - oznaczałoby to podwyżkę do 1,2 tys. zł na rękę.
955 złotych netto
czyli 1276 zł brutto - tyle wynosi teraz płaca minimalna
Pakt antykryzysowy rząd ma przyjąć w ciągu najbliższych dni. Pensji minimalnej jednak w nim nie ma, bo rząd uznał, że sprawa jest zbyt kontrowersyjna.
- Widzę tu zagranie polityczne rządu. Zgadzamy się na podwyżkę płacy minimalnej, żeby uspokoić związkowców, ale nigdy tych obietnic nie spełnimy - twierdzi Wiktor Wojciechowski, ekonomista Fundacji FOR.
Szefowie OPZZ - Jan Guz oraz "S" - Janusz Śniadek boją się, że doły zarzucą im uległość. I sprawę stawiają na ostrzu noża. - Jeżeli podwyżki nie będzie, możliwe będą kolejne manifestacje w kraju - mówią.
Premier chce uniknąć protestów. Dwa tygodnie temu oświadczył, że choć podwyżka płacy minimalnej nie jest "rozwiązaniem antykryzysowym", to do końca roku rząd przygotuje projekt.
Projekt ma już minister pracy Jolanty Fedak (
PSL) - pensja minimalna wzrośnie do 45 proc. średniej... w 2017 r., połowę średniej osiągnie... w 2023 r.
- To jakiś żart. Mogę jedynie wyrazić radość, że nastąpi to jeszcze w tym półwieczu - ironizuje Śniadek. Guz: - To niepoważna propozycja. Nigdy się na to nie zgodzimy.
Fedak chciała przedstawić swój pomysł już dwa tygodnie temu na posiedzeniu Komisji Trójstronnej, ale Platforma wpadła w panikę. - Baliśmy się reakcji związków i udało się ją przekonać, by na razie go nie ujawniła - rozkłada ręce nasz informator z rządu.
Politycy PO tłumaczą, że Fedak takimi zaskakującymi pomysłami próbuje odzyskać inicjatywę w rządzie, bo czuje się odsuwana na bok przez ministra Michała Boniego. Sama Fedak nie chciała mówić o swoim pomyśle. Zapewnia tylko, że przez najbliższe dwa lata ze względu na kryzys pensja minimalna powinna pozostać bez zmian.
Boni: - Prace trwają, są różne pomysły. Nic jeszcze nie zostało ustalone.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w rządzie dyskutuje się, by np. zmniejszyć obciążenia składkowe najniżej zarabiających.
Ekonomiści krytykują sam pomysł podwyżki płacy minimalnej.- Nie będzie się opłacać zatrudniać legalnie osób o najniższych kwalifikacjach - twierdzi Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR. - Będą dawać im pracę na czarno. Wzrośnie więc bezrobocie na terenach najuboższych.
Efektem podwyżki będą wyższe wydatki, choćby na przedszkola - opłata wyliczana jest od najniższego wynagrodzenia. Wzrosną kary, jakie muszą płacić podatnicy popełniający wykroczenia lub przestępstwa skarbowe.
O 300 mln zł zwiększyłyby się wydatki budżetu. Więcej wynosiłaby np. dotacja do wynagrodzeń ćwierć miliona pracujących osób niepełnosprawnych.
- W normalnych okolicznościach żądalibyśmy wzrostu najniższego wynagrodzenia do 50 proc. w ciągu trzech lat. Ze względu na kryzys możemy poczekać dwa lata dłużej - twierdzą związkowcy z OPZZ.
- Oczekujemy wyraźnej deklaracji, kiedy rząd płacę podniesie - mówi nam Śniadek.