http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

TVP: sondaże zawiniły, "Forum" powiesili

Marcin Wojciechowski, Agnieszka Kublik
2009-05-29, ostatnia aktualizacja 2009-05-29 12:26

W TVP Info obowiązuje zasada, że konferencje prasowe partii Libertas muszą być nadawane na żywo. Jeżeli chodzi o inne partie, to niekoniecznie.

Declan Ganley
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Declan Ganley

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Libertas to jedna z dziesięciu partii startujących w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ale TVP stara się jak może wykreować ją na trzecią siłę polityczną w Polsce, po PO i PiS.

A Libertas - polska filia partii irlandzkiego miliardera Declana Ganleya - powstał ledwie dwa miesiące temu. W Polsce pod jego skrzydła schronili się działacze LPR. Prezes TVP Piotr Farfał właśnie tej partii zawdzięcza posadę. I stąd chęć wspierania Libertasu.

Im bliżej wyborów, tym bardziej TVP się stara. Jeszcze parę tygodni temu zarząd telewizji oficjalnie nakazał, by wszystkie partie startujące w eurowyborach traktować tak samo. Teraz - by jak najwięcej było o Libertasie.

I tak w TVP Info wydawcy mają obowiązek posyłać wozy transmisyjne na wszystkie konferencje prasowe Libertasu. Są codziennie, czasami nawet dwa razy dziennie.

- Musimy je w całości transmitować, no, chyba że akurat będzie konferencja prasowa prezydenta czy premiera - mówi "Gazecie" dziennikarz z TVP Info. - Tydzień temu była awantura, bo na konferencji Libertasu w Poznaniu z Anna Sobecką, Ryszardem Benderem i Januszem Dobroszem nie było naszego wozu i mogliśmy puścić tylko fragmenty ich wystąpień. Więc kilka dni później na konferencji Wojciecha Wierzejskiego (startuje z listy Libertasu) w Krakowie był... tylko on i nasz wóz transmisyjny.

A co z konferencjami np. PiS? Są puszczane w całości i na żywo? - pytamy.

- Nie. Po kilku, kilkunastu minutach słyszymy od szefów, że jest nudno i można przerwać. No to przerywamy.

Inny sposób na budowanie wirtualnej potęgi Libertasu to zakaz publikowania przedwyborczych sondaży, o którym już pisała "Gazeta". Bo w nich Libertas ląduje pod 5-procentowym progiem wyborczym z wynikiem maksymalnym 2 proc. Czyli widać czarno na białym, że w tych wyborach w ogóle się nie liczy.

- Ludzie prezesa tłumaczą nam, że sondaże tylko robią widzom wodę z mózgu, więc lepiej ich nie pokazywać. Taka jest oficjalna wykładnia zakazu - mówi dziennikarz TVP.

Właśnie z powodu tych sondaży Farfał zawiesił wczoraj dwa przedwyborcze wydania programu "Forum" (TVP Info nadaje go w piątkowe wieczory).

"Forum" publikuje swoje własne sondaże dwa razy w miesiącu. Ale od kilku dni do redakcji napływały z zarządu TVP sygnały, by w dwóch wydaniach "Forum" przed wyborami (czyli dziś i za tydzień) nie było żadnych sondaży.

Redakcja postawiła się okoniem i zażądała tego na piśmie. Pismo nie przyszło, więc dziś "Forum" miało sondaż pokazać.

Tymczasem redakcja dostała wczoraj pismo z zarządu, że program jest zawieszony na dwa tygodnie. Powód: w tym czasie ma być pokazany program "Minęła 20".

Sęk w tym, że do "Forum" przychodzą tylko politycy z partii zasiadających w Sejmie, a do "Minęła 20" z wszystkich, a więc także z Libertasu.

- To ewidentne. Chodzi o to, by za wszelką cenę pokazać Libertas przed wyborami - mówi nasz rozmówca.

Część dziennikarzy TVP rozważa teraz podanie zarządu spółki do sądu. W swoich kontraktach mają bowiem zapisane prawo do "niezależności dziennikarskiej". - Przed tymi wyborami w TVP dzieją się prawdziwe cuda. Można je sprowadzić do jednego wspólnego mianownika: jak najwięcej Libertasu - mówią nam dziennikarze telewizji publicznej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':