- To nie ja ani nie Polacy wracają ciągle do spraw już dawno rozstrzygniętych, czyli do spraw polskich ziem zachodnich - powiedział prezes
PiS podczas dzisiejszej wyborczej wizyty w Toruniu, ustosunkowując się po raz kolejny do uchwały, w której niemieckie CDU i CSU zażądały międzynarodowego potępienia wypędzeń. -
Kaczyński poradził też Niemcom, by przestały wracać do przeszłości: - To
Niemcy wywołały drugą wojnę światową, prowadziły ją w sposób niezwykle zbrodniczy i następnie sromotnie przegrały. Reżim, który tę wojnę prowadził miał do końca wojny poparcie miażdżącej większości narodu. Dobrze by było, gdyby Niemcy przestali do tego wracać, bo to był straszny moment w ich historii, mają się czego wstydzić.
Szef Prawa i Sprawiedliwości mówił też o przedstawionej premierowi Tuskowi propozycji szybkich prac nad zmianą konstytucji: - Trzeba zagwarantować polską własność na ziemiach zachodnich także wobec roszczeń opartych o prawo międzynarodowe - mówił. - Gdyby to było wyraźnie zapisane w konstytucji, polskie sądy nie mogłyby orzekać o utracie praw na żadnej podstawie.
Zdaniem Kaczyńskiego brak zdecydowanej odpowiedzi Platformy Obywatelskiej na odezwę CDU/CSU świadczy o tym, że rządząca partia oraz "pewien szerszy front" się skompromitowały. - W Polsce niestety istnieje potężne lobby niemieckie - stwierdził szef PiS.
Skrytykował też ministra
MSZ Radosława Sikorskiego, który odmówił wspólnego oświadczenia w sprawie odezwy. - To tylko świadczy o poziomie pewnych uzależnień, poziomie kompleksu narodowego, którego
Platforma Obywatelska jest nośnikiem. Nie zapominajmy, że PO ma obyczaj apoteozowania człowieka, którego zresztą umieściła wysoko w strukturach swojej polityki zagranicznej, który mówił, że Polska to brzydka panna bez posagu, która nie może prowadzić żadnej zdecydowanej polityki, tylko musi się do wszystkich uśmiechać. Myślę tu o panu Bartoszewskim. Niemcy wyczuwają ten kompleks, widzą, że mają bardzo słabego, kruchutkiego partnera i robią co chcą. Trudno wyobrazić sobie gorszą politykę zagraniczną od obecnej - zakończył Kaczyński.