Nie ma co się dziwić, że prezydent Krakowa postanowił zaskarżyć działania Komisji Majątkowej do Trybunału Konstytucyjnego, zwłaszcza najbardziej wątpliwy przepis ustawy, że od decyzji Komisji nie można się odwoływać.
Ale radni PO i
PiS - zgodnym chórem - żeby dowieść swojej pobożności, zapowiedzieli, że zagłosują przeciwko wnioskowi prezydenta. Czyli z poskromienia komisji nici. Radni przestraszyli się krakowskiej kurii, która oskarżyła prezydenta Krakowa o "nagonkę na Kościół".
Nie pierwszy raz
Kościół zapalczywie broni komisji, ale tym razem trafił na dobry grunt. Radni wykalkulowali, że udział w tej "nagonce" to fatalny pomysł. Przecież Kraków - jak ogłosił jeden z radnych PO - jest "najbardziej kościelnym i kardynalskim z miast". A skoro tak, to niezadowolenie kardynała może przełożyć się na głosy wyborcze. W dodatku łatwiej rządzić z błogosławieństwem kurii. Niech więc gminy same się martwią, że ktoś sprzątnął im ziemię sprzed nosa, a skarb państwa - że na tej hojności traci. Politycy PiS i PO jako ewangeliczne panny roztropne wiedzą, gdzie rozdają oliwę.