http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czterodniowa telenowela Hugo Chaveza

Maciej Stasiński
2009-05-29, ostatnia aktualizacja 2009-05-29 16:18

Prezydent Wenezueli nie chce, by telewizja w jego kraju pokazywała intelektualistów dyskutujących w Caracas o wolności słowa. Zamiast tego zażądał wizji na cztery dni dla samego siebie

Chavez podczas czwartkowego programu
Fot. HO REUTERS
Chavez podczas czwartkowego programu "Halo, Panie Prezydencie!", który trwał...
Kiedy sławni pisarze i publicyści Mario Vargas Llosa, jego syn Alvaro, były meksykański szef MSZ Jorge Castaneda, publicysta Enrique Krauze, Boliwijczyk Jorge Quiroga i Kolumbijczyk Plinio Apuleyo Mendoza przybywali do Caracas na konferencję poświęconą perspektywom demokracji w Ameryce Łacińskiej, zatrzymywano ich na lotnisku, ostrzegano, by w czasie pobytu milczeli na temat reżimu Chaveza. Niektórym nawet odebrano paszporty.

- Przetrzepano mi bagaż w poszukiwaniu materiałów wywrotowych. Uprzejmie ostrzeżono, że jako obcokrajowiec nie mam prawa się wypowiadać o polityce - mówił peruwiański pisarz Vargas Llosa. - Równie uprzejmie wyjaśniłem, że w ojczyźnie Simona Bolivara, wyzwoliciela Ameryki Południowej, nikt nie może ograniczać mojej swobody wypowiedzi - dodał autor "Rozmów w katedrze".

Na konferencji w Caracas Peruwiańczyk nie gryzł się w język: - Wenezuela dryfuje w stronę dyktatury komunistycznej, takiej jak kubańska. Dowody to ograniczanie swobód, np. wolności prasy, prześladowanie dziennikarzy, gubernatorów i burmistrzów z opozycji, ograniczanie ich władzy itd.

- Socjalizm XXI wieku Hugo Chaveza to największe zagrożenie dla wolności w Ameryce Łacińskiej - sekundował mu Jorge Quiroga. - Ograniczanie praw człowieka postępuje w Wenezueli. Potwierdzają to Human Rights Watch, Amnesty International, Organizacja Państwa Amerykańskich - mówił Jorge Castaneda.

W końcu do kontrataku przystąpił sam Chavez, którego propagandziści przez kilka dni atakowali konferencję o demokracji jako "sabat sępów i skrajnej prawicy". Dla uczczenia 10-lecia swojego programu "Halo, Panie Prezydencie!" Chavez rozpoczął w czwartek czterodniowy telewizyjny maraton na żywo.

Dotąd przez 10 lat poprowadził 330 "Halo". Każde trwało kilka godzin, najdłuższe - 8 godz. i 15 min. Czwartkowe było nieco krótsze, bo pięciogodzinne. - Szykujcie się! Takiego programu jeszcze nie było, będzie jak telenowela w odcinkach. Wszystko tam będzie: i debata, i krytyka, i śpiewanie - zapowiedział prezydent.

Z mocy prawa pogadanki Chaveza muszą być nadawane przez wszystkie kanały telewizyjne i radiowe - jeśli tylko zażąda tego prezydent. W razie odmowy grożą wysokie grzywny, zawieszenie albo nawet wyłączenie sygnału. Czwartkowy odcinek telenoweli nadały wszystkie cztery kanały publicznej telewizji.

Chavez był w świetnej formie i od razu potwierdził, że są powody, by się go bać. Zażądał od prokuratury, ministrów i sędziów zamknięcia ostatniej niezależnej telewizji prywatnej Globovision: - Dosyć tego trucia ludzi nienawiścią. To sprawa zdrowia publicznego. Pani prokurator Ortega, nie rozumiem. Gdzie pani widziała, by ktoś w telewizji mówił, że prezydent będzie wisiał i nie poszedł siedzieć?! Panie ministrze Cabello, ja czekam. Róbcie, co do was należy, a jak nie, to proszę do dymisji i przyjdzie ktoś odważny. Albo ja sam to zrobię, nic mnie nie obchodzi, co powiedzą. Mnie obchodzi Wenezuela!

W poprzednich latach Chavez używał telewizji do ogłoszenia budowy socjalizmu XXI w., zapowiedział czystkę w państwowym monopolu naftowym PDVSA w 2003 r., pozbywając się stamtąd kilkunastu tysięcy najlepszych fachowców. Także z ekranu telewizora rok temu kazał ministrowi obrony wysłać armię nad granicę z Kolumbią, gdy jej rząd zdemaskował jego tajną współpracę z narkopartyzantką FARC. Przez lata niemal co tydzień wykrywał spiski na swoje życie, mieszał z błotem wrogów i sługusów imperializmu oraz wymyślał prezydentowi USA George'owi Bushowi od faszystów.

Z ekranów telewizora prowadził też manewry wojskowe, inaugurował inwestycje, opowiadał dowcipy, gawędził o sporcie, kuchni, rodzinie, dzwonił do wybranych na chybił trafił obywateli, dzielił się swoimi kłopotami z niestrawnością i z zapałem śpiewał pieśni ludowe, których zna bez liku.

- To z pewnością najbardziej medialny z latynoskich władców - uważa socjolog Tulio Hernandez. - Czterodniowy maraton ma za zadanie budować mit człowieka o niebywałej sile i woli, który się nie męczy, nie śpi i jest prawdziwym herosem.

Na koniec pierwszego odcinka Chavez zadzwonił do swojego ministra kultury i kazał mu zaprosić do "Halo, Panie Prezydencie!" intelektualistów zebranych na konferencji w Caracas: - Dam im trybunę. Usunę się, wy dyskutujcie, socjaliści i prawica, a ja sobie siądę wśród publiczności. No co? Przyjmą zaproszenie?



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':