http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ciekawość warta każdych pieniędzy

Małgorzata Goślińska, Katowice
2009-05-28, ostatnia aktualizacja 2009-05-28 08:38

Lekarz półrocznego Krzysia dawał mu najwyżej miesiąc życia. Pod opieką mysłowickiego hospicjum ''Cordis'' był w domu z rodzicami ponad rok.

ZOBACZ TAKŻE
35 hospicjów w Polsce troszczy się o ponad 700 dzieci. Zwykle pielęgniarki i wolontariuszki przychodzą do ich mieszkań. - Stajemy na rzęsach, żeby dziecko do końca było u siebie, w centrum codziennej, domowej krzątaniny - mówią Barbara Kuczek i Elżbieta Lekston-Żyłka z "Cordis".

Tak jak Krzyś, któremu tata za pomocą kija od miotły przymocował do wózka kroplówki, żeby syn mógł być cały czas tam gdzie mama. Spali w trójkę.

Dopiero wtedy, gdy w domach nie ma toalety, wody, ogrzewania albo rodzice nie potrafią lub boją się opiekować dzieckiem, proponuje im się oddział stacjonarny.

Mysłowickie Hospicjum Cordis ma trzy pokoje dziecięce. Ciasne, ale w każdym mieszczą się dwa łóżka - to drugie dla rodziców.

Paweł zamieszkał tu, gdy miał 10 lat. Dziwił się, że w hospicjum może jeść frytki. A tu dozwolone są: chipsy, cola, McDonald, wycieczka w góry,... Malwina spała z psem, szczeniakiem, który przegryzał kroplówki. Magdzie robiono w łóżku pedicure, manicure, pilling, maseczkę, masaż, depilację brwi. Później przyszedł fryzjer.

Opiekunka Justyna Szczot komponuje w hospicjum kanapki. Musi być szczypiorek, rzodkiewka, kolorowo, by zachęcić do jedzenia. Catering, choć tańszy, nie sprawdziłby się, bo jedno dziecko ma ochotę na kotleta, drugie na roladę, a na deser chcą lody, budyń albo ciastko. Podobnie pralnia, też byłaby tańsza, ale pościel i ubrania nie pachniałyby.

Paweł uwielbiał sam gotować. Najpierw były zakupy: - Żurawina do frytek! Galaretka kiwi! I ta pomarańczowa! - wskazywał z wózka na półki, bo już nie umiał sięgnąć. A obok łóżka miał kuchenkę elektryczną i w czepku kucharza wydawał dyspozycje. Umarł przy siostrze, starszej o dwa lata, która zajmowała się nim jak matka.

Jolanta Markowska, prezes Społecznego Towarzystwa Hospicjum Cordis zżyma się na hasło: "Hospicjum to też życie". - Co to znaczy "też"? Hospicjum to życie i już, u nas żyje się do końca.

1 czerwca zacznie się remont nowej siedziby hospicjum w Katowicach. Dlatego Dzień Dziecka w katowickim ogrodzie dla setki dzieci chorych, osieroconych i tych z sąsiedztwa odbędzie się wyjątkowo dzień wcześniej

Na razie hospicjum ma tylko milion na prace, które będą kosztowały 9 mln zł. Ale i tak powstanie tu sala doświadczania świata. To będzie luskus. Dźwięk, światła, kolumny wodne, wodospad świetlny i fototapeta, która pod wpływem światła daje wrażenie przestrzeni. Dzieci będą pływały na materacu, bujały się albo same tworzyły muzykę. - Dzieci z hospicjów mają mało bodźców, ich świat często ogranicza się do pokoju - mówi psycholog Maja Jeżewska. - Budzenie w nich ciekawości warte jest każdych pieniędzy. Dzieci muszą się rozwijać, aż do ostatniego dnia życia.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':