Na którą z niżej wymienionych kobiet oddałbyś/ -łabyś głos w wyborach? Zagłosuj.
prof. Magdalena Środa Pani profesor, po co to pani? Od lat mam wrażenie, że prowadzę nieodpowiedzialny flirt z polityką. Bo łatwo krytykować innych z pozycji komentatora, trudniej samemu coś zrobić. Więc jak dostałam propozycję kandydowania w tych wyborach, to pomyślałam: dlaczego by nie spróbować? Wielu z nas krytykuje polityków, a jak ma podjąć decyzję o wejściu do polityki, to mówi, że chce zachować niezależność. Jaką niezależność?! Który z komentatorów jest niezależny?! Prof. Staniszkis, która przez dwa lata wspierała
PiS, a teraz głosi tezy o niezależności komentatorów, do których sama się chce zaliczyć? Przecież nikt nie zaprasza mnie do dyskusji w telewizji o Arystotelesie, tylko z powodu moich poglądów. Poza tym jestem etykiem, a tu nie powinno się tylko wskazywać dróg, ale też po nich chodzić. Jeśli uważam, że coś jest złe albo że coś powinno być inne, to muszę coś zrobić, żeby tak się stało, a nie liczyć na innych. Ale główną przyczyną mojego kandydowania w wyborach jest to, że od lat namawiam kobiety na wsi i w miastach, przekonuję, że jeśli wejdą do polityki, to ona będzie lepiej wyglądała. Więc sama też muszę to zrobić. Zresztą zrobiłam to już dawno.
Kobietom trudniej podjąć taką decyzję? Tak, przede wszystkim z powodu dzieci. Jeśli są małe, to jest trudno. Ja mam dorosłe dziecko, ale mąż, jak go poinformowałam o tej propozycji, to powiedział tylko, że nie ma nic przeciwko temu, ale trudno mu sobie wyobrazić, jak będę jeździła do Brukseli z naszymi psami. To żart, ale moje dwa psy są ważnym elementem naszego życia. Kobiety idące w politykę mają problem też z mężczyznami, oni gorzej znoszą zepchnięcie na drugi plan. To wywołuje napięcia, a kobiety takich napięć nie chcą, i często wolą zrezygnować z kariery. Nie wyobrażam sobie, by mężczyźni, którym proponuje się start w wyborach, debatowali z żonami, czy mogą taką decyzję podjąć. Mężczyzna pnie się po szczeblach kariery i to jest naturalne.
Więc pani idzie do Parlamentu, by walczyć z takimi stereotypami? Nie tylko po to. Po pierwsze, wierzę, że polityka z większym udziałem kobiet zmieni oblicze, a po drugie, będzie to bardziej sprawiedliwe. No bo ileż można być przedmiotem pewnych decyzji, a nie ich podmiotem i sprawcą?! Zresztą kobiet do polityki nie trzeba już zachęcać. Problemem jest teraz stworzenie mechanizmów, które ułatwią im start, a więc kwot i parytetów. Bez tego będą wypychane na aut przez republikę politycznych kolesiów.
Czym konkretnie chciałaby się pani zajmować w Brukseli? Przede wszystkim równością. Dla wieku XXI najważniejszym wyzwaniem jest równość. Trzeba znieść wykluczenie, zwalczyć dyskryminację, dać równe szanse wszystkim niezależnie od płci, pochodzenia, orientacji seksualnej. Interesuje mnie też ekologia, zmiana modelu gospodarki europejskiej na bardziej zrównoważony. Pasjonuję się edukacją i marzą mi się wspólne projekty nauczania. To niezbędne dla europejskiego obywatelstwa. W Parlamencie pracuje się też nad wizją wspólnej Europy. Bardzo mnie to interesuje. Bo to praca intelektualna i twórcza. Mam też wizję - Europa silną jednolitą wspólnotą. Nie tylko ekonomiczną, ale i polityczną, kulturową, aksjologiczną.
Czuje się pani Europejką? Nie do końca, zbyt dużo wokół mnie ignorancji, ksenofobii, dyskryminacji i XIX-wiecznej 'ojczyźnianej' retoryki. Chciałabym, by następne pokolenia mówiły: jestem Europejczykiem mieszkającym w Holandii, we Francji czy w Polsce.
To nie prowadzi do utraty tożsamości narodowej? A co to jest tożsamość narodowa? Narodowe interesy czy narodowy sentymentalizm? Marzenia o silnej Polsce czy wzruszenia nad wierzbą? Chcę silnej Europy, bo bez niej może nie być Polski i zostaną tylko wierzby.
Jak pani rozumie tożsamość europejską? To uznanie dla pewnych wartości, dla nienaruszalnych praw jednostki, dla równości, tolerancji, pluralizmu i autonomii, to szacunek dla państwa prawa, troska o dobrobyt, ale też rozsądek w korzystaniu z dóbr naturalnych. Europa powinna być liderem w promowaniu modeli gospodarki opartych na zrównoważonym rozwoju. A nie jest. Ale w końcu Europa to projekt ciągle tworzony. Oby przez ludzi mądrych i otwartych. Bo taka powinna być Europa.
A gdzie w tym wszystkim Polska? W Europie! Wraz ze swoją oryginalnością, religijnością, wierzbami i szaloną historią, w której rzadko wykorzystywano szanse budowania czegoś, za to spektakularnie je tracono. Tożsamość narodową się ma, nad obywatelstwem europejskim trzeba pracować.
W pracach jakich komisji w PE chciałaby pani brać udział? Do spraw kobiet i równouprawnienia. W ostatniej kadencji mieliśmy fatalną reprezentację - panią Ewę Tomaszewską i Urszulę Krupę, obie startują ponownie. Celem komisji było zniesienie różnych form dyskryminacji kobiet. Panie tymczasem broniły tradycyjnej rodziny, w której podporządkowanie kobiety mężczyźnie jest darem od Boga. Oczywiście dla tego mężczyzny. Tylko one zagłosowały np. przeciw rezolucji, której celem było przeciwdziałanie dyskryminującym kobiety reklamom. Rezolucja oparta była na badaniach pokazujących wpływ reklamy na takie zjawiska jak anoreksja.