Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Zaczęło się w Kolinie, gdzie dwa tygodnie temu aktor teatralny Lukasz Botka trafił jajkiem w szefa socjaldemokratów Jirziego Paroubka. Ten strasznie się zirytował, a Botka stał się gwiazdą, szczególnie gdy wytłumaczył, dlaczego rzucił jajkiem: - Zrobiłem to, bo Paroubek kłamie i nie mogłem patrzeć, jak ludzie tego słuchają i jeszcze biorą baloniki.
W ciągu kilku dni kampania Paroubka zamieniła się w jajeczne piekło. Na każdym spotkaniu wyborczym grozi mu atak jajkami. Szczególnie gdy przewodniczącemu nie udaje się trzymać nerwów na wodzy i porównuje napastników do neonazistów lub gdy wściekły kopie jajka.
Paroubka najbardziej krytykuje młodzież. W portalu Facebook w ciągu kilku dni zebrała się grupa młodych osób, które zarejestrowały się pod hasłem "Rzucajcie jajkami w Paroubka w każdym mieście". Ich liczba zbliża się do 40 tys., podczas gdy Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) ekspremiera Mirka Topolanka ma 20 tys. członków, a CSSD Paroubka ok. 12 tys.
Wczoraj w Pradze na Paroubka poleciały dziesiątki jajek, został nimi trafiony dziesięć razy, ale z trybuny nie zszedł. We wtorek w Pilźnie Paroubka dosięgło sześć jajek, a na spotkaniach zaczęli pojawiać się młodzi ludzie przebrani np. za kury. Zazwyczaj przeciwko miotaczom jajek występuje policja, ale za rzucanie jajami w najgorszym razie grozi nieduża grzywna.
Wczoraj socjaldemokraci poprosili MSW o ochronę policyjną spotkań wyborczych. "Uważamy za niezbędne, aby organy państwowe, a szczególnie policja, wzięły odpowiedzialność za ochronę uczestników spotkań wyborczych CSSD, w których udział biorą także starsi obywatele i matki z dziećmi, przed możliwymi kolejnymi atakami na majątek, zdrowie i porządek publiczny" - napisali.
Socjaldemokraci starają się stworzyć wrażenie, że atakują ich zwolennicy, a nawet członkowie sztabów wyborczych ODS, ale dotąd nie dowiedziono takiego związku. Wręcz przeciwnie - autorem jednego z ataków w ostatnich dniach był syn działacza CSSD.
Wygląda na to, że młodzi wściekli są na Paroubka, który w czasie czeskiego przewodnictwa w UE walnie przyczynił się do obalenia rządu Topolanka i myśli, że po przedterminowych wyborach w październiku będzie rządzić razem z komunistami.
Obawy, aby ataki jajeczne nie zmieniły się w coś gorszego, pojawiły się także w ODS. "W związku z tym, że wyraźnie zwiększyła się groźba, że CSSD wykorzysta rzucanie jajek w Jirzigo Paroubka przeciwko ODS, prosimy opinię publiczną, aby zaprzestała tego rodzaju ataków. Prosimy, nie róbcie z Paroubka ofiary" - wezwał wiceszef partii David Vodrazka.
Tak czy owak, gdyby nie jajka, setki tysięcy młodych Czechów nie interesowałyby się eurowyborami. Według sondażu sprzed "wojny na jajka" wybierało się na nie tylko 26 proc. Czechów. Teraz wydaje się, że frekwencja będzie znacznie wyższa i wyborcy rozliczą się z Paroubkiem za obalenie rządu. Według ostatnich sondaży CSSD, która przez wiele miesięcy miała wyraźną przewagę nad ODS, wybory przegra. Do Parlamentu Europejskiego nie dostanie się raczej żadna z ultraprawicowych czy antyunijnych partii włącznie z czeskim Libertasem.