http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Katyń jest raną dla obu naszych narodów

Rozmawiał w Moskwie Wacław Radziwinowicz
2009-05-28, ostatnia aktualizacja 2009-05-27 16:09

Prokurator, z którym rozmawiałem na temat wyników śledztwa katyńskiego, zapewniał mnie, że sprawa jest absolutnie jasna. Decyzja o rozstrzelaniu Polaków była decyzją pozasądową, polityczną... - mówi prof. Anatolij Torkunow*

Otwarcie cmentarza w Katyniu
Fot. PIOTR JANOWSKI/AGENCJA GAZETA
Otwarcie cmentarza w Katyniu
Wacław Radziwinowicz: Półtora roku temu w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" mówił pan z nadzieją, że pod rozpoczynającymi się wtedy rządami premiera Donalda Tuska stosunki polsko-rosyjskie się poprawią. Czy te nadzieje się spełniły?

Anatolij Torkunow: Widzę, że relacje naszych krajów dobrze się rozwijają. Znacznie wzrosły obroty handlowe, bo rozwiązaliśmy wiele problemów, m.in. zakaz importu polskiego mięsa. Znacznie więcej jest kontaktów między naszymi państwami, niedawno w Moskwie gościliśmy np. kolejne polsko-rosyjskie forum obywatelskie. Na znacznie niższym, bliskim moim codziennym zajęciom szczeblu też widzę postęp. Myślę choćby o wymianie studentów czy naukowców.

I w Polsce, i w Rosji czujemy, że przyszedł już czas, by wyzwolić się od balastu przeszłości i zajmować się przyszłością.

Miło to słyszeć, ale w ostatnim czasie nie zniknęły dawne kości niezgody takie jak tarcza antyrakietowa, za to pojawiły się nowe, takie jak Partnerstwo Wschodnie czy straszenie nas rakietami Iskander w Kaliningradzie.

- Tarcza antyrakietowa i iskandery to, jak pan dobrze wie, na razie tylko słowa. Żadnych ostatecznych decyzji w tych sprawach nikt jeszcze nie podjął. Oczywiste jest też, że te decyzje, jeśli już będą zapadać, Rosja podejmie, biorąc pod uwagę kontekst bezpieczeństwa euroatlantyckiego, a więc znacznie szerszy niż tylko stosunki z Polską.

Byłem na niedawnym szczycie Rosja - UE w Chabarowsku. Słyszałem, co prezydent Dmitrij Miedwiediew mówił tam o Partnerstwie Wschodnim. Podkreślamy, że te sześć postradzieckich państw, którym Unia zaproponowała Partnerstwo [Białoruś, Ukraina, Gruzja, Mołdawia, Armenia i Azerbejdżan], to także partnerzy Rosji. Myślimy więc nie o jednostronnym, lecz wspólnym partnerstwie.

Nasi koledzy z UE podkreślają, że Partnerstwo nie jest skierowane przeciw Rosji. Ale w nas rodzą się wątpliwości, kiedy w ramach tej inicjatywy o swej tożsamości europejskiej - przeciwstawionej historycznym związkom z Rosją - mówią politycy tacy jak Micheil Saakaszwili. Czyli - o czym jesteśmy głęboko przekonani - tacy, którzy dowiedli, że są nieodpowiedzialni. A co niedawno widzieliśmy w Mołdawii? Rumunia, sąsiedni kraj, członek UE, w istocie rzeczy wsparł wystąpienia części społeczeństwa dążącej do likwidacji suwerenności Mołdawii [chodzi o hasła demonstrantów przyłączenia kraju do Rumunii].

W czwartek w Krakowie rozpoczyna się kolejne posiedzenie reaktywowanej w ubiegłym roku Polsko-Rosyjskiej Komisji ds. Trudnych zajmującej się przede wszystkim kwestią zbrodni katyńskiej. Czy widzi pan realną perspektywę, że dojdziemy w niej do porozumienia?

- Polscy i rosyjscy członkowie komisji rozumieją, że mamy do czynienia z trudnym historycznym dziedzictwem oraz to, że Katyń jest wspólną, polsko-rosyjską tragedią. Tym bardziej że to miejsce straceń także tysięcy obywateli ZSRR zamordowanych w latach 30. ubiegłego wieku.

Powinienem dodać, że żadnej sprawy związanej z historią zamknąć ostatecznie się nie uda. Stale pojawiają się nowe dokumenty. Przysłali mi właśnie np. materiały z archiwum wojskowego - zeznania oficera niemieckiego, który mówił, że w 1943 r. widział żywych polskich oficerów. Oczywiście nie wolno tego przyjmować za istotę sprawy. Pojawiają się jednak materiały, które absolutnie nie zaprzeczają temu, że oficerowie polscy padli ofiarą represji stalinowskich, ale mówią, że jakaś ich część mogła być zlikwidowana przez Niemców....

????

- Uważam, że to absolutnie niczego nie zmienia. Mówię tylko o tym, że historia to żywa tkanka i mogą pojawić się nowe materiały, które skomplikują sytuację.

I zmienią istotę rzeczy?

- Nie, żadne niuanse istoty rzeczy nie zmienią. Bo w kwestii katyńskiej najważniejsze jest to, że członkowie naszej komisji rozumieją, iż była to straszliwa tragedia, zbrodnia, która jest raną dla obu naszych narodów. Nie jestem ani śledczym, ani prawnikiem, ale prokurator, z którym rozmawiałem na temat wyników śledztwa katyńskiego, zapewniał mnie, że sprawa jest absolutnie jasna - decyzja o rozstrzelaniu Polaków była decyzją pozasądową, polityczną...

Biorę udział we wszystkich toczących się przed sądami moskiewskimi rozprawach, na których krewni ofiar Katynia domagają się rehabilitacji pomordowanych. I tam słyszę prokuratorów wojskowych dowodzących, że nawet kula w czaszce człowieka wrzuconego do zbiorowej mogiły nie jest dowodem, że padł on ofiarą represji politycznych...

- Nie wiem, co mówi się w sali rozpraw. Mój rozmówca to prokurator wysokiej rangi. Uważam, że do zamknięcia, jeśli nie prawnej, to emocjonalnej strony tej sprawy trzeba dojść poprzez zrozumienie i publiczne przyznanie, że mamy do czynienia z poważną zbrodnią i naszą wspólną tragedią. Tego wyrazem jest istniejący już w Katyniu cmentarz-pomnik upamiętniający i polskich oficerów, i obywateli ZSRR, którzy też zostali tam rozstrzelani i pochowani. Mam nadzieję, że rozpoczynający się krakowski etap naszej pracy pozwoli nam zrozumieć, jak powinniśmy podchodzić do niezrozumienia tego zagadnienia w Polsce.

Co mogłoby być ze strony rosyjskiej krokiem do osiągnięcia porozumienia? Gest polityczny? Wyrok sądu? Rehabilitacja ofiar zbrodni?

- Trudno mi się wypowiadać za władze Rosji. Jesteśmy historykami i dlatego powinniśmy dojść do wspólnej oceny wydarzeń sprzed lat. Jak to wyrazić, to inna sprawa. Będziemy myśleć, nasza komisja da rządzącym swoje rekomendacje. Czy one zostaną przyjęte, trudno powiedzieć.

Do pracy komisji włączyła się niedawno Rosyjska Cerkiew Prawosławna i polski Kościół katolicki. To chyba przybliża nas do wzajemnego zrozumienia, o którym pan mówi.

- Wraz z Adamem Danielem Rotfeldem, polskim współprzewodniczącym naszej komisji, spotkaliśmy się niedawno z biskupem Hilarionem, szefem wydziału kontaktów zewnętrznych Patriarchatu. Patriarcha Cyryl też wie o tym, nad czym pracujemy, i nas wspiera. Cerkiew zawsze jednoznacznie wypowiadała się na temat zbrodni popełnionych w czasach komunizmu przeciw wierzącym i niewierzącym, świeckim i duchownym. Według mnie ważne jest także to, że relacje między naszą Cerkwią i Kościołem polskim są dobre.

Kilka dni temu prezydent Dmitrij Miedwiediew stworzył komisję do przeciwdziałania fałszowania historii na szkodę Rosji. Duma zajmuje się projektem ustawy o karaniu za kwestionowanie roli ZSRR w pokonaniu faszyzmu, w tym i za nazywanie "zbrodniczymi" poczynań któregoś z członków koalicji antyhitlerowskiej. Czy to nie przekreśli wysiłków i dorobku pracy komisji? Zgodnie z tą ustawą zbrodni katyńskiej chyba też nie będzie wolno nazywać zbrodnią?

- Nie wiem, na ile na serio w parlamencie pracują nad projektem tej ustawy. Ale w stworzeniu komisji społecznej doradzającej głowie państwa nie ma nic złego. Tym bardziej że instytucje zajmujące się pamięcią historyczną istnieją też w innych krajach, w tym i w Polsce. W naszej prezydenckiej komisji znaleźli się różni ludzie, także uważani za autorytety historycy Andriej Sacharow i Aleksandr Czubarian. Ten ostatni niedawno wydał bardzo dobrą książkę "W przeddzień tragedii" o polityce Stalina w latach 1939-41. To dobra, rzetelnie napisana praca.

*prof. Anatolij Torkunow jest rektorem Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO)





Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':