http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ewa Lipska

Joanna Szczęsna
2009-05-31, ostatnia aktualizacja 2009-05-27 15:51

ZOBACZ TAKŻE
"Lipska Ewa

nie wie nikt, gdzie się podziewa.

Lipska Ewa

jest tu, czy mknie gdzieś jak mewa? (...)

Gdy ją nudzi coś lub gniewa

To do Wiednia zaraz zwiewa..."

Tak Grzegorz Turnau śpiewał kiedyś do słów Michała Rusinka. Poetka, której pierwsza powieść, "Sefer", właśnie się ukazuje, od kilkunastu lat żyje między Krakowem a Wiedniem, gdzie pracowała w latach 90. jako dyrektor Instytutu Polskiego, a po ukończeniu kadencji nie była w stanie Wiednia porzucić.

Również Wisława Szymborska odnotowała w dystychach z cyklu "Galeria pisarzy krakowskich" jej nieobecność w Krakowie, nawet na własnym portrecie: "Lipska od tyłu. Jej część przednia / nie dojechała jeszcze z Wiednia".

W tej sytuacji nie dziwi, że akcję powieści "Sefer" umieściła Lipska po części w Wiedniu, a po części w Krakowie. Jej bohater, wiedeński psychoterapeuta, miłośnik literatury i znawca muzyki, decyduje się po śmierci ojca skonfrontować z jego dzieciństwem i młodością, które spędził w Polsce. Rusza więc do Krakowa, a jego tłumaczem i przewodnikiem po mieście jest wnuczka dawnej miłości ojca. Ten nostalgiczny powrót do świata sprzed Zagłady ma naszemu bohaterowi pomóc zrozumieć ojca, a przez to i siebie - drugie pokolenie ocalałych z Holocaustu.

Lipska jest krakowianką z urodzenia. Zadebiutowała jako 16-latka wierszami na łamach "Gazety Krakowskiej", ale wybrała studia na ASP. Przez wiele lat pracowała jako redaktor w Wydawnictwie Literackim. Miała 18 lat, kiedy porzuciła dom rodzinny. Wkrótce potem ciężka choroba na kilka lat uwięziła ją w salach operacyjnych, szpitalach, sanatoriach.

Kiedyś tytułowała swoje tomiki: wiersze, drugi zbiór wierszy, trzeci zbiór wierszy... ale z czasem tego poniechała. Wydała 22 tomiki, za zbiór "Ja" była nominowana do Nike.

Od paru lat w niszowym miesięczniku „Kraków” Lipska pisuje felietony. Lubię sposób, w jaki pojawia się w nich polityka: „Śniło mi się, że grupa prawicowych posłów udała się do muzeum w Wiedniu, aby obejrzeć wystawę Rubensa. - Nie chcę być gołosłowny - oświadczył eurodeputowany - chcę protestować pod gołym austriackim niebem. - Goła szabla, goły miecz - powiedział drugi z gołą głową. - My nie będziemy walczyć gołymi rękami, ale moralnymi argumentami. My będziemy obnażać prawdę o panu Rubensie i innym jemu podobnym. Uznano, że to akt dużej odwagi i że warto do niego pozować. Na wiedeńskim niebie królował »Pejzaż z tęczą «, a do muzeum wchodziły »Trzy gracje «. Posłowie przyglądali się tym niegodziwościom zagryzając preambułkę z salcesonem. »Te naganne moralnie « dzieła »epatują nagością « napisali w démarche, wsiedli do czterocylindrowego autodafe i ruszyli w kierunku swego kwaterunkowego kraju”.

Poczucie humoru i lekkość w podejmowaniu tematów poważnych i ciężkich to znak firmowy życia i twórczości Ewy Lipskiej. I taka też właśnie jest jej nowa powieść: zabawna i smutna zarazem.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':