Do wyborów zostało niewiele ponad tydzień, kampania toczy się raczej leniwie, a przewaga Platformy jest olbrzymia. Pytanie, ile z niej zostanie po przeliczeniu głosów. Politycy, którzy komentowali nasz sondaż, skupili się na jednym - frekwencji.
- Cieszy mnie ten sondaż. Nie tylko wynik PO, ale i
PSL. Jednak frekwencja może zaburzyć wyniki wyborów - mówi nam Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera. - Na niskiej mogą skorzystać PiS i Libertas. Dlatego tak nam zależy, żeby jak najwięcej ludzi poszło na wybory. Cała nasza kampania przede wszystkim zachęca do głosowania.
Co innego PiS: - Nasz spot "pokaż rządowi żółtą kartkę" ma przede wszystkim zniechęcać do głosowania wyborców rozczarowanych PO, a jeszcze niegotowych, by poprzeć PiS - ujawnia rzecznik PiS Adam Bielan.
Bielan dodaje, że sondaże zamawiane przez PiS pokazują, że ok. 40 proc. wyborców jest niezdecydowanych, kogo poprzeć. - Mamy parę niespodzianek na finisz kampanii. Pokażemy naszą wizję Europy - zapowiada Bielan. Jego zdaniem PiS może liczyć na ponad 30 proc. głosów, a
SLD - na kilkanaście.
- Panuje dość zgodna opinia, że niska frekwencja pomogłaby partiom radykalnym jak Libertas czy eurosceptycznym jak PiS, ale wniosek z naszego sondażu jest inny. To PO i SLD mogą skorzystać z niższej frekwencji - mówi "Gazecie" Marcin Spławski, analityk PBS DGA. - Wśród osób zdecydowanych głosować PO i SLD mają poparcie wyższe niż wśród tych, którzy "raczej" chcą głosować. PiS odwrotnie - jego notowania są lepsze wśród tych, którzy "raczej" chcą głosować niż wśród wyborców, którzy są pewni udziału w wyborach.
Poparcie dla partii jest dość stabilne. W naszym sondażu sprzed dwóch tygodni - pytaliśmy wówczas o poparcie w wyborach do Sejmu - wyniki były podobne. PO miała 48 proc., PiS - 30 proc., SLD - 9 proc., a PSL - 5 proc.
- Poczekajmy. W wyborach prezydenckich czy ostatnich parlamentarnych przełom nastąpił na kilka dni przed głosowaniem - mówi wiceprezes PiS Adam Lipiński. - Wiele się jeszcze może zmienić, choć kampania jest specyficzna: mało spektakularnych wydarzeń, zaangażowanych jest mało osób.
A Rafał Grupiński, minister w kancelarii premiera, zaznacza: - PiS wywiesił mnóstwo billboardów, jest bardzo aktywny, a nie zyskuje. Za bardzo przypomniał o swojej agresywnej naturze i ludzie znów się go wystraszyli.
Pod 5-proc. progiem wyborczym są
Samoobrona (3 proc.), Libertas, Polska Partia Pracy (po 2 proc.),
Unia Polityki Realnej (1 proc.) oraz Prawica RP i Centrolewica (poniżej 1 proc.).
Politolodzy przed kampanią największe szanse na zaistnienie dawali Libertasowi - ze względu na wsparcie
TVP oraz Centrolewicy - bo zebrała sporo dobrych kandydatów. Nazwa Centrolewica jednak nie zaistniała.
- W sondażu TNS OBOP, w którym ankietowanym czytano nazwiska liderów, mieliśmy ponad 5 proc. - mówi Marek Borowski, jeden z kandydatów Centrolewicy na europosła.
PBS DGA dla "Gazety", 22-24 maja, próba reprezentatywna 1063 osób