Były prezydent RFN wraz z prezydentem Lechem Kaczyńskim otwierał konferencję naukową "Geneza II wojny światowej" w warszawskim Zamku Królewskim. Konferencja zorganizowana przez
MSZ Polski, Rosji i Niemiec jest częścią obchodów 70. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej.
W spotkaniu uczestniczą naukowcy z 12 krajów, w tym Niemiec, Rosji, Wlk. Brytanii i Francji. Prezydent Kaczyński na początku spotkania przypomniał, że nasz ówczesny przeciwnik to obecnie "podwójny sojusznik" - w NATO i Unii Europejskiej, a ZSRR - państwo, które przyczyniło się do wybuchu wojny - już nie istnieje.
- Cieszę się, że takie przedsięwzięcie się udało, że ta konferencja odbywa się w Warszawie, a nie w Berlinie czy Londynie i przybyli na nią wybitni naukowcy - mówił Adam D. Rotfeld, b. szef polskiego MSZ.
Prezydent von Weizsäcker mówił, że Europa podniosła się z gruzów - czego dowodem jest Zamek Królewski - ale nadal istotne jest wyciągnięcie wniosków z tamtych zdarzeń. - Pamięć nie jest obroną ani atakiem, ale najlepszym kluczem do budowania przyszłości - stwierdził.
W przerwie dziennikarze pytali von Weizsäckera, jak ocenia stosunki polsko-niemieckie po publikacji w "Der Spieglu" - o współudziale innych europejskich nacji w Holocauście - oraz wystąpieniach polskich polityków mówiących o niemieckim zagrożeniu. - Nie rozumiem tez zawartych w pytaniu. Stosunki polsko-niemieckie są w dobrym stanie, i to jest najważniejsze - odpowiadał.
Prowadzący obrady prof.
Karol Modzelewski nawoływał, aby dyskusja historyków nie miała charakteru "budowania historii osądzającej", w której przeprowadza się rachunek sumienia, ale za innych. Jednak w wypowiedziach historyków widać było, że mimo iż od wybuchu wojny minęło 70 lat, historycy w różny sposób rozkładają akcenty.
Prof. Horst Moeller wskazywał, że dopiero podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow 23 września radykalnie zmieniło sytuację. - W osobie Stalina Hitler miał niezbędnego sojusznika - stwierdził.
Co innego mówił prof. Anatolij Torkunow z moskiewskiego MGIMO. - Daniną krwi naród rosyjski zmazał winę paktu Ribbentrop-Mołotow - dowodził.
Torkunow kilkakrotnie podkreślał, że polityka Stalina była amoralna i cyniczna, ale wtedy z jego punktu widzenia opcja współpracy z Hitlerem była racjonalna. Przypomniał, że późniejsze ofiary Hitlera współpracowały z nim, gdy doszło do rozbiorów Czechosłowacji (
Węgry zajęły część Słowacji, Polska - Śląsk Cieszyński). Jego zdaniem ZSRR poważnie traktował rozmowy z Francją i Wielką Brytanią na temat budowy systemu wspólnego systemu bezpieczeństwa.
Negowała to Sabine Dullin z paryskiej Sorbony. Według niej Stalin cały czas żył w przekonaniu, że zbliżają się wojny z krajami kapitalistycznymi. Stąd szpiegomania, czystki w kadrze Armii Czerwonej. Traktat z Hitlerem został przez władze na Kremlu przywitany z radością. Francuska badaczka zwróciła uwagę, że po okresie „skruchy” w rosyjskiej historiografii nastąpiły próby tłumaczenia polityki Stalina w duchu Realpolitik.
Konferencja trwa dwa dni. Na dziś zaplanowana jest m.in. dyskusja panelowa "Historiografia i różne pamięci II wojny światowej".