Kwartet smyczkowy "Camerata" grał "Mury" - utwór, który w PRL rozsławił bard "Solidarności"
Jacek Kaczmarski. Norbert Lammert, przewodniczący Bundestagu, mówiąc o Polsce cytował Heinricha Heinego, a marszałek Sejmu Bronisław Komorowski opowiadał Niemcom o tym, kiedy po raz pierwszy oberwał milicyjną pałką. W takiej raz podniosłej, raz serdecznej atmosferze otwarto w berlińskim Bundestagu wystawę "Pokojowa Rewolucja. Drogi do wolności".
To w stosunkach polsko-niemieckich mały przełom, bo
Niemcy nigdy nie poświęcili jeszcze polskiej historii tyle miejsca. A "Drogi do wolności" odsłonięto na parterze Paul-Löbe-Haus, jednego z najważniejszych budynków Bundestagu, w którym obradują komisje niemieckiego parlamentu. Co dziennie oprócz tłumu polityków i ich doradców przewija się przezeń ponad tysiąc zwiedzających z całych Niemiec.
To wystawa o tym jak Polacy przez pół wieku walczyli o własną suwerenność i jak pomogli uwolnić się od komunizmu innym narodom, w tym Niemcom podzielonym murem berlińskim. Co do tego jak ważna była to pomoc wątpliwości nie miał otwierający wystawę przewodniczący Lammert. - Bez Polaków mur by nie runął. Ta wystawa to trwały dowód tego, co łączy obydwa kraje - zaznaczał. Obsypał też ekspozycję komplementami mówiąc, że to najpiękniejsza wystawa jaką prezentowano w niemieckim parlamencie i zarazem jedna z najważniejszych w jego historii. Mówiąc o Polsce cytował Heinego, który pisał, że pierwszym słowem w ustach Polaka jest ojczyzna, a drugim wolność.
Wystawę przygotowało gdańskie Europejskie Centrum Solidarności. Na pierwszy rzut oka całość robi skromne wrażenie. Ot - rzędy telewizyjnych ekranów na stalowych stojakach i bannerów. Ale to co wyświetlają telewizory przyciąga wzrok. Krótkie filmiki opisują bowiem burzliwą najnowszą historię Polski. Jest mowa o Jałcie, o polskim stalinizmie, o protestach robotników Poznania, Radomia i Wybrzeża. Filmiki pokazują szarość peerelowskiego życia, lęk działających w konspiracji działaczy "Solidarności" i chwile ich uniesień, gdy w 1989 r. "Solidarność" zatriumfowała nad komunistyczną władzą. Filmy pokazały demontaż sowieckiego imperium w Europie oraz wejście Polski do NATO i EU. Specjalne miejsce poświęcono obradom Okrągłego Stołu, Lechowi Wałęsie i polsko-niemieckiemu pojednaniu.
Szef Centrum Solidarności ojciec Maciej Zięba opowiadał o wizycie w Berlinie w latach 70. Nawiązał przy tym do "Murów" Kaczmarskiego. - Nam wydawało się, że mury nigdy nie runą, Że Stasi i
SB będzie wieczne. Marzeniem było robić coś dobrego, nie szkodzić - mówił.
Marszałek Komorowski dodawał, że on też przed 20 laty miał wątpliwość czy "kręcenie korbą powielacza" będzie w stanie obalić mury. - Teraz budujmy cegiełka po cegiełce wspólną przyszłość - apelował.
"Drogi do Wolności" Niemcy będą mogli oglądać do do 17 czerwca. Wówczas na gmachu Reichstagu - w którym Bundestag zbiera się na sesje plenarne, zostanie z wielką pompą odsłonięty pomnik poświęcony zasługom "Solidarności". Będzie to fragment muru ze Stoczni Gdańskiej z pamiątkową tablicą. Podobny pomnik, tyle że zbudowany z fragmentu muru berlińskiego stanie na jesieni w Krzyżowej - mieście, w którym w 1989 r. podczas mszy pojednania premier
Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl padli sobie w objęcia.
W Sejmie w listopadzie ruszy wystawa poświęcona murowi berlińskiemu. Od wczoraj w berlińskim Instytucie Polskim można oglądać wystawę zdjęć i plakatów pt. "Koniec Komunizmu"