Wasilewicz w wywiadzie dla agencji Interfax zapowiedział, że w najbliższym czasie projekt odpowiednich zmian w ustawodawstwie ma trafić do parlamentu.
Na terenie Białorusi są dwa zakłady karne dla niepełnoletnich przestępców w wieku od 14 do 18 lat - w Witebsku i w Mohylewie. Obecnie przebywa w nich kilkaset osób. Według prokuratury generalnej utrzymanie jednego z nich kosztuje
budżet państwa miesięcznie 440 tys. białoruskich rubli, czyli ok. 160 dol (średnia pensja to ok. 800 tys. rubli, czyli ok. 300 dol.).
- To opłata za jedzenie, naukę zawodu, ubranie, pensje strażników i wychowawców - powiedział "Gazecie" Walery Lewonewski, były więzień polityczny.
- To, że dziecko popełniło przestępstwo, nie jest tylko winą rodziców. Jest jeszcze
szkoła, która też zajmuje się wychowaniem. Nie można z niej całkowicie zdejmować odpowiedzialności - stwierdził Gary Paganiajła z Białoruskiego Komitetu Helsińskiego. Przypomniał, że więzienia są utrzymywane z podatków i wszyscy - w tym rodzice niepełnoletnich przestępców - finansują w ten sposób działalność zakładów karnych.
O przyczynach, które wymuszają na białoruskich władzach szukanie dodatkowych dochodów budżetu, jest pogarszająca się sytuacja gospodarcza. Wcześniej władze wprowadziły dla tych rodziców, którym odebrano prawa rodzicielskie, obowiązek opłacania kosztów pobytu dzieci w sierocińcach.
- Te działania nie przyniosły szczególnych efektów, bo np. patologiczne rodziny po prostu nie mają pieniędzy nawet na własne utrzymanie - powiedział nam ekonomista Leanid Złotnikau.