http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Odc. 1: I że cię nie opuszczę, aż minie 10 lat!

Reklamę prześwietlił Maciej Samcik
2009-05-25, ostatnia aktualizacja 2009-09-23 14:08

W co powinienem teraz zainwestować? Pyta sam siebie strapiony japiszon, przechadzając się w nienagannie skrojonym garniturze po dziedzińcu ekskluzywnego, warszawskiego biurowca Metropolitan. W kolejnym kadrze cudownym zbiegiem okoliczności napatacza się ekspert, a z offu słyszymy o zaletach budowania długoterminowego planu oszczędzania. Oczywiście - jakżeby inaczej - planu elastycznego, dostosowanego do potrzeb klienta i tak dalej ble, ble, ble.


ZOBACZ TAKŻE
Chodzi o flagową ofertę francuskiego ubezpieczyciela - "Plan inwestycyjny Axa". W skrócie: wpłacasz co miesiąc ustaloną składkę, a Axa inwestuje ją w różne fundusze inwestycyjne. Sam możesz wybrać: krajowe czy zagraniczne, bezpieczne czy ryzykowne. I po iluś latach masz dodatkową emeryturę.

Pod parasolem, ale z obowiązkami. Czym to się różni od samodzielnego inwestowania? Axa zbiera pod jednym "parasolem" wiele funduszy z różnych rodzin. Masz duży wybór. Są też korzyści podatkowe. Możesz przenosić pieniądze między funduszami, nie płacąc podatków od zysku.

Ale są i obowiązki. Musisz wpłacać po minimum 200 zł miesięcznie (maksymalnie 1000). System opłat i prowizji jest tak skonstruowany, żebyś składał w planie Axy pieniądze przynajmniej przez 10 lat, a najlepiej - przez 20 lat i więcej.

Prezent, za który później sam zapłacisz. Plan Axy ma kilka mutacji. Najbardziej kusząco wygląda Axa Premia - jeśli wpłacisz w pierwszym roku np. 3000 zł, to w nagrodę Axa dorzuci ci 300 zł premii (10 proc. składki). Prezent? Tak, ale do zwrotu.

Bo tę premię firma odbije sobie z nawiązką w postaci prowizji pobieranych przez długie lata. Za samo prowadzenie konta zapłacisz 10,55 zł miesięcznie. Za zarządzanie funduszami - od 2,25 do 2,75 proc. rocznie (czyli np. od 3000 zł aż 70-80 zł). I jeszcze malutka opłata za ryzyko ubezpieczeniowe (dla większości klientów parę groszy miesięcznie) i niebagatelna opłata od wykupu pobierana przy rozwiązaniu umowy (od 0,5 do 1 proc. zgromadzonych pieniędzy). Niby mało, ale jeśli wpłacasz przez 10 lat po 200 zł miesięcznie, to na pożegnanie zabiorą ci 240 zł.

Tych wszystkich opłat nie ponosiłbyś, gdybyś po prostu sam kupował udziały w funduszach.

Przymusowe małżeństwo. Ale najgorsze są drakońskie kary za rozwiązanie umowy przed terminem. Jeśli zadeklarujesz wpłaty po 200 zł miesięcznie, ale w pewnym momencie uznasz np., że cię na to nie stać, to za rozwód z Axą zapłacisz... 4800 zł kary! Na to cię dopiero nie będzie stać!

Skandalicznie wysokie opłaty karne obowiązują aż do dziesiątego roku trwania umowy. Dopiero po jedenastu latach współżycia można się rozstać z Axą bezkarnie. Pochopny podpis może być błędem finansowym twego życia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':