Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Nazwiska reżyserów filmowych Jana H ebejka, Petra Zelenki i Vladimira Michalka należą w Czechach do tych najznakomitszych, tak samo jak najsławniejszego tutaj
muzyka rockowego Davida Kollera, najlepiej sprzedającej się współczesnej pisarki Terezy Brdeekovej, legendy czeskiej literatury science fiction Od eja Nefa czy jednej z najpopularniejszych aktorek Evy Holubovej.
To oni wraz z grupą kilkudziesięciu osób przyszli w czwartek pod siedzibę Klausa na Hradczanach z petycją zatytułowaną z rosyjska "Paciemu?" ("Dlaczego?"). I publicznie zadali prezydentowi 12 pytań. Pierwsze brzmi: "Dlaczego od dłuższego czasu popiera pan rosyjskie interesy i to nawet w momencie, kiedy nie zgadzają się one z podstawowymi zasadami demokracji?". Inne to np.: "Dlaczego broni pan inwazji Rosji na Gruzję?" i "Dlaczego broni pan rosyjskiej opinii w sprawie kryzysu bałkańskiego?".
Artystom nie podoba się także stanowisko Klausa w sprawie traktatu lizbońskiego, więc zapytali, dlaczego tak "kategorycznie odmawia podpisania" go. Bardzo niewygodne jest dla prezydenta kolejne z pytań, dotyczące sponsorowania jego książki "Niebieska, nie zaś zielona planeta" (zaprzecza w niej globalnemu ocieplaniu), której wydanie opłacił rosyjski koncern naftowy Łukoil: "Dlaczego pana książki sponsorują rosyjscy przedsiębiorcy bezpośrednio związani z Kremlem i prowadzący działalność na naszym rynku?". Petycja kończy się dowcipnym: "Dlaczego, do diabła, robi pan to wszystko?".
Artyści nie ukrywali, że powodem ich protestu są obawy, o których szepcze się w Pradze już długie miesiące - że Klaus z pozycji czeskiego prezydenta forsuje interesy Rosji w UE. W kwietnia publicznie sformułował je poprzednik Klausa Vaclav Havel: - O szczególnej i długotrwałej harmonii między Vaclavem Klausem i pojelcynowską Rosją [Putina i Miedwiediewa] wie każdy, pamiętam to już z dawnych czasów.
Na pytanie, dlaczego Klaus to robi, Havel odparł: - Bałbym się w tej sprawie formułować jakiekolwiek jednoznaczne sądy. Są po prostu rzeczy, o których nie wiem.
Zarzuty o "prorosyjskie stanowisko" Klaus uważa za kampanię prowadzoną przeciwko niemu przez szefów Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), z którą w grudniu burzliwie się rozstał. Kilka tygodni temu prezydent przyczynił się do upadku kierowanego przez ODS rządu Mirka Topolanka. - Myślę, że rozdmuchują to panowie Topolanek i Vondra [były minister ds. europejskich]. Jest to coś śmiesznego i dziecinnego - mówił Klaus w wywiadzie dla "Lidovych Novin".
Przy okazji stwierdził, że "nie postrzega Rosji jako zagrożenia, ale jako wielki i ambitny kraj, któremu Unia powinna poświęcić więcej uwagi niż np. Estonii czy Litwie". Zdenerwowany prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves wezwał do siebie czeskiego ambasadora.
Klaus nie patyczkował się też z protestującymi artystami. - Tym ludziom nie chciałbym nic powiedzieć, ponieważ nic się im powiedzieć nie da. Ci, którzy stali wczoraj na placu Hradczańskim, nie zgadzają się z systemem rządów w naszym kraju - stwierdził w piątek w Chabarowsku, gdzie w imieniu czeskiej prezydencji prowadził szczyt UE -
Rosja. Przewodniczenie szczytowi zastrzegł sobie już w grudniu w rozmowach z Topolankiem.
Za Chabarowsk Klaus zebrał zresztą ciepłe komentarze w rosyjskiej prasie, bo zachowywał się wobec Moskwy najbardziej przychylnie. Ogłosił np., że między Rosją a Czechami nie ma żadnych poważnych problemów (choć rząd Topolanka wielokrotnie ostro protestował przeciwko poparciu Moskwy dla gruzińskich separatystycznych prowincji Abchazji i Osetii Płd.), i dodał, że szczyt w Chabarowsku "wzmocnił zaufanie" między UE a Moskwą.