http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A

Smutna sprawa Kataryny

Wojciech Czuchnowski
2009-05-24, ostatnia aktualizacja 2009-05-24 21:42

Od kilku dni internet i łamy niektórych gazet rozgrzewa spór o to, czy dobrze się stało, że anonimowość autorki bloga posługującej się pseudonimem Kataryna, balansuje na krawędzi ujawnienia.

Wojciech Czuchnowski
Wojciech Czuchnowski
Wpis z blogu Kataryny
Fot. kataryna.blox.pl
Wpis z blogu Kataryny
W obronę Kataryny, której tożsamość niemal ujawnił "Dziennik", zaangażowali się inni anonimowcy. Wspierają ich właściciele stron internetowych, którzy Katarynę i jej ukrytych za pseudonimami kolegów publikują w sieci. Obie te grupy wyznają pogląd, że ukrywanie swojego nazwiska jest prawem autora - uczestnika debaty publicznej. A próba ujawnienia jego danych to zamach na demokrację i wolność słowa.

Czym innym są rozważania o skutkach anonimowości w mediach, co czyni Wojciech Czuchnowski, a czym innym bandycki szantaż, jaki wobec Kataryny zastosowano. Co gorsze później usprawiedliwiany moralizującymi felietonami - polemizuje Paweł Wroński.



Ogólnodostępny internetowy blog jest takim samym środkiem masowego przekazu jak drukowana gazeta czy media elektroniczne. Tak jak w innych mediach autorzy blogów korzystają z podobnych praw i mają podobne obowiązki. Te prawa to: krytyka władzy, głoszenie własnych poglądów, ujawnianie faktów istotnych z punktu widzenia interesu publicznego. To również konstytucyjnie zagwarantowana wolność od cenzury.

Obowiązki to: pisanie prawdy, zachowanie staranności, sprawdzanie faktów, oddawanie głosu drugiej stronie.



Wyobraźmy sobie teraz, że pod gazetowymi artykułami dziennikarze zaczynają podpisywać się pseudonimami. Publikując komentarze, teksty śledcze, ujawniając afery, nie firmują tego własnym nazwiskiem a redakcje oświadczają, że wara wszystkim od tożsamości autora.

Taka sytuacja jest dopuszczalna tylko w kraju totalitarnym, gdzie za pisanie prawdy dziennikarze ponoszą cenę utraty pracy, wolności, a nawet życia.

W demokracji anonimowość uczestnika debaty publicznej nie jest żadną wartością i nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Jest tej wolności karykaturą. Wmawianie ludziom, że jest inaczej to robienie im wody z mózgu i psucie pojęcia o demokracji. Powinna o tym wiedzieć pani Kataryna, służbowo ponoć zajmująca się społeczeństwem obywatelskim.



W demokracji odwaga cywilna wymaga, by własne poglądy i opinie wygłaszać z otwartą przyłbicą. To podstawowy warunek wiarygodności i szacunku, którego tak domagają się ukryci za pseudonimami blogerzy.

Społeczeństwo obywatelskie to społeczeństwo ludzi wolnych a więc takich, którzy nie boją się odpowiedzialności za własne słowa.

W PRL marzenie opozycji o wolnych mediach, było nie tylko marzeniem o wolności słowa, ale i o prawie do otwartego głoszenia swoich poglądów. W prasie podziemnej podpisywanie się własnym nazwiskiem stanowiło nie tylko akt odwagi ale i gest sprzeciwu.

Smutne, że takie rzeczy trzeba przypominać. Smutne, że anonimowość, czyli zwykłe tchórzostwo, ma dziś w wolnej Polsce tylu obrońców. Żal mi was i tego społeczeństwa, które budujecie a które obywatelskie jest tylko z nazwy.

Kalendarium - wydarzyło się 24. maja



Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

1

1 głos

I nie opuszczę cię aż do śmierci

Teściowa chciała zrezygnować. Wpierw były telefony z infolinii, że to zły pomysł. Teściowa bohatersko stawiała opór. 3 lipca zadzwonili znów. Uległa