Czy ostateczne rozwiązanie problemu cygańskiego zaproponowane przez Partię
Narodową może być wzorem dla wszystkich krajów europejskich?".
Tak zaczyna się spot wyborczy neonazistów na wybory do Parlamentu Europejskiego. W wyborach startuje dziesięcioro kandydatów Partii Narodowej z jej szefową Petrą Edelmanovą. W środę reklamówkę wyemitowała publiczna czeska telewizja. Zrobiła to, mimo że "ostateczne rozwiązanie" to termin kojarzący się od razu z zagładą Żydów. Dalej telewidzowie mogli usłyszeć, że "Partia Narodowa broni czeskich interesów narodowych", i zobaczyć hasła: "Nie dla uprzywilejowania Cyganów!", "Nie chcemy między sobą czarnych rasistów".
Potem były obrazy opuszczonych bloków na osiedlach, bałaganu na ulicach i odpoczywających nad morzem Romów ze złotymi łańcuchami na szyjach. Chodziło o wywołanie wrażenia, że leniwi, niechlujni i nietolerancyjni Cyganie nie pracują i dobrze sobie żyją z podatków płaconych przez białych. W tle słychać mroczny
rock fińskiej grupy
Apocalyptica.
Jeszcze przed emisją kierownictwo telewizji złożyło doniesienie o popełnieniu przestępstwa. A gdy zostało zaatakowane przez oburzone media i polityków, oświadczyło: "Nie możemy zrobić nic więcej".
Okazało się, że telewizja coś zrobić jednak może i wieczorem wstrzymała emisję. Prezes telewizji Frantiszek Janeczek oznajmił, że robi to na własną odpowiedzialność.
Prawo wyborcze nakazuje telewizji emisję spotów wszystkich partii biorących udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego bez jakichkolwiek ingerencji. Po ostrej reakcji na klip telewizyjni prawnicy przypomnieli sobie, że ponad prawem wyborczym jest jeszcze konstytucja. A ta zakazuje rasizmu. Oportunizm telewizji nie zna granic - komentował
dziennik "Hospodá ské Noviny". - Dlaczego szef telewizji musiał czekać, aż zareagują premier i minister praw obywatelskich?
Neonaziści umieścili nagranie w internecie (zakazany przez telewizję filmik trafił na YouTube). Odważniejszy od szefa telewizji okazał się prezes publicznego
radia Vaclav Kasik - ten od razu zakazał emisji spotów neonazistowskich partii. W wyborach w Czechach oprócz Partii Narodowej startuje też inne neonazistowskie ugrupowanie -Partia Robotnicza.
W internecie można posłuchać dowcipu opowiadanego przez znanego aktora Vaclava Vydrę, który pyta: - Czy wiesz, co najgorszego może powiedzieć do ciebie Cygan? Dzień dobry, sąsiedzie.
Wściekli na prezesa Kasika członkowie Partii Robotniczej złożyli doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Napisali, że
radio łamie warunki dostępu partii do agitacji wyborczej i tłumi wolność słowa. Minister spraw wewnętrznych Martin Pecina proponuje, by rząd rozwiązał obie partie. Ale gdy w zeszłym roku poprzedni gabinet próbował rozwiązać Partię Robotniczą, trybunał konstytucyjny wniosek odrzucił.
Czescy neonaziści są ugrupowaniami marginalnymi, ale głośnymi. Czują się jednak coraz mocniejsi i robią się zuchwali. Bojówkarze często atakują romskie getta na północy kraju, gdzie walczą z nimi setki policjantów.
- Podobnie jak duża część Czechów jestem zaniepokojony - oświadczył wczoraj sekretarz generalny Rady Europy Terry Davis. - Popieram plany czeskiego rządu, by ukarać partię, która na potrzeby kampanii do europarlamentu wyprodukowała taki spot.