Pierwsze wezwanie z Instytutu Pamięci Narodowej dostał w grudniu 2007 roku. Miał się stawić za tydzień na przesłuchanie w charakterze świadka. "Ściganie zbrodni przeciwko narodowi polskiemu jest powinnością Instytutu, od Pana wiedzy, zeznań zależy powodzenie śledztwa".
Zadzwonił do
IPN, że nie chce zeznawać. Usłyszał, że musi.
Dwóch następnych wezwań nie odebrał, na poczcie kazał zrobić zwrot.
Czwarte zawierało wybite tłustą czcionką ostrzeżenie: "Na świadka, który bez usprawiedliwienia się nie stawi, można nałożyć karę pieniężną w wysokości 10 tys. zł, nadto można zarządzić przymusowe doprowadzenie takiej osoby".
Potem przyszedł dzielnicowy w celu "ustalenia przyczyn niestawiennictwa". Nie zastał nikogo w domu, ale wypytywał sąsiadów.
- I tu się miarka przebrała - denerwuje się Andrzej Muszyński, robotnik, były działacz "Solidarności" z Lubania, w stanie wojennym internowany. - Teraz na pewno nie pójdę. Niech mnie IPN zakuje w kajdanki i doprowadzi.
Jak dopaść komendantów Sprawa, w której nie chce zeznawać Muszyński, dotyczy byłego komendanta wojewódzkiego MO w Jeleniej Górze pułkownika Waldemara Maciejczuka. 13 grudnia 1981 roku podpisywał decyzje o internowaniach działaczy "Solidarności" - w tym Muszyńskiego. Zdaniem IPN robił to nielegalnie.
Dekret o stanie wojennym Rada Państwa uchwaliła 13 grudnia około pierwszej w nocy. Ale w Dzienniku Ustaw został zamieszczony z opóźnieniem - dopiero 17 grudnia. I formalnie dopiero wtedy zaczął obowiązywać. Internowania z początku stanu wojennego były więc niezgodne z prawem. Komendanci wojewódzcy, którzy je podpisywali, dopuścili się „bezprawnego pozbawienia wolności działaczy »Solidarności «”.
IPN od czterech lat w całym kraju prowadzi śledztwa przeciwko byłym komendantom z 49 ówczesnych województw.
Wrocław (z komunikatu IPN): "W toku prowadzonego śledztwa poddaje się systematycznej weryfikacji dane osobowe blisko 800 ustalonych pokrzywdzonych, byłych internowanych. Osoby te są następnie przesłuchiwane w charakterze świadków".
Legnica (z komunikatu IPN): "Przesłuchano już wszystkich internowanych mieszkających w Polsce, obecnie należy wystąpić w drodze pomocy prawnej do Konsulatu RP w Chicago w U.S.A. o przesłuchanie mieszkającego tam na stałe ostatniego z pokrzywdzonych".
Podobne śledztwa toczą się w Katowicach, Przemyślu, Białymstoku, Rzeszowie, Poznaniu.
Prokuratorzy IPN nie pamiętają, żeby internowani odmawiali zeznań: - Raczej są usatysfakcjonowani.
Niech się zajmą morderstwami Dlaczego internowany Muszyński nie chce zeznawać? - Bo to całe śledztwo nie ma sensu. Jakie to ma znaczenie, że jakiś ubek podpisał moją powiastkę o internowaniu kilka dni wcześniej, niż powinien? I tak by mnie wsadził, bo taki dostał rozkaz. Niech się IPN lepiej zajmie sprawami naprawdę ważnymi, pobiciami, morderstwami z czasów komuny.
Czy internowany Muszyński musi zeznawać? Tak. Pion śledczy IPN ma takie same uprawnienia jak prokuratura. Świadek nie może odmówić składania zeznań. Takie prawo przysługuje jedynie podejrzanemu. I ścigani przez IPN komendanci MO zwykle z tego prawa korzystają. Internowani - zeznawać muszą.
Wbrew ekonomice procesowej Śledztwo w sprawie komendanta z Jeleniej Góry prowadzi prokurator Konrad Bieroń z pionu śledczego IPN we Wrocławiu. Chce przesłuchać około stu internowanych z dawnego województwa jeleniogórskiego.
- Nie może pan Muszyńskiemu odpuścić? - pytam. - Ma pan stu innych internowanych, którzy chętnie będą zeznawać.