Anonimowi przedstawiciele rządu twierdzą, że proces noblistki będzie utajniony tylko w czwartek.
W środę dyplomaci i dziennikarze zostali wpuszczeni na salę sądową, a wojskowe władze zapewniały, że chcą, by proces pani Aung San Suu Kyi był jawny. Przywódczyni opozycji, przetrzymywana od ponad 13 lat w areszcie domowym jest sądzona za złamanie zasad internowania, które 27 maja miało dobiec końca. Grozi jej nawet 5 lat więzienia.
Powód do sądzenia 63-letniej Aung San Suu Kyi dał pewien Amerykanin John W. Yettaw. Wpław przedostał się przez jezioro przy którym stoi dom opozycjonistki i przedarł do jej posiadłości. Amerykanin twierdził, że chciał ostrzec panią Aung przed planowanym na nią zamachem. Został aresztowany.
Adwokaci pani Aung San zeznali w środę, że przywódczyni opozycji kazała intruzowi opuścić dom. W końcu pozwoliła mu zostać bo Amerykanin ubłagał ją twierdząc, że jest zbyt zmęczony i chory, by wynosić się natychmiast.
Proces Aung San Suu Kyi toczy się w więzieniu Insein w Rangunie.
Birma rządzona jest od 1962 r. przez juntę. Próba przeprowadzenia demokratycznych reform zakończyła się w 1990 r. wygranymi przez opozycję wyborami. Wojskowi nie uznali jednak ich wyników, a uliczne protesty krwawo stłumili.