http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wina Niemców i Europy

Bartosz T. Wieliński
2009-05-21, ostatnia aktualizacja 2009-05-20 23:14
Warszawskie getto na początku 1941 r. Polski granatowy policjant w towarzystwie żydowskiego funkcjonariusza kontrolują
przechodniów. W podległej Niemcom policji podczas okupacji służyło kilkanaście tysięcy Polaków
Warszawskie getto na początku 1941 r. Polski granatowy policjant w towarzystwie żydowskiego funkcjonariusza kontrolują przechodniów. W podległej Niemcom policji podczas okupacji służyło kilkanaście tysięcy Polaków
Fot. akg-images / Warszawskie getto na początku 1941 r. Polski granatowy policjant w towarzystwie żydowskiego funkcjonariusza kontrolują przechodniów. W podległej Niemcom policji podczas okupacji służyło kilkanaście tysięcy Polaków

Artykuł "Ciemny kontynent" w "Der Spiegel" nie jest paszkwilem pod adresem Polski. To porządnie udokumentowany tekst o Europejczykach, którzy pomagali Niemcom mordować Żydów

Bartosz Wieliński
AG
Bartosz Wieliński
Od wczoraj trwa ostra debata. "Polska" i "Rzeczpospolita" zarzucają "Spieglowi" fałszowanie historii i przerzucanie winy za ludobójstwo Żydów na innych, w tym Polaków. "Autorzy tekstu lansują tezę, że żądza mordu na Żydach tkwiła głęboko w umysłach wschodnich Europejczyków. Niemiecki najazd stał się tylko pretekstem, aby owe skłonności wyszły na jaw" - ogłasza Piotr Semka w "Rzeczpospolitej".

Posłowie Beata Kempa i Arkadiusz Mularczyk z PiS grzmią w mediach o "skandalicznym artykule" i żądają "zdecydowanej reakcji władz". Prezes Kaczyński uznaje, że Niemcy "próbują zrzucić z siebie winę za gigantyczną zbrodnię".

Mam wrażenie, że czytaliśmy dwa różne artykuły. A może niektórzy krytycy "Spiegla" w ogóle nie czytali?

Zarzuty o "relatywizowanie historii" to u nas standard, ostatnio oskarżano o to twórców filmów historycznych "Gustloff" czy "Ucieczka". Podobnie obawa, że pokazywanie cierpienia Niemców doprowadzi do rozmycia "niemieckiej winy".

Wizja mocno paranoiczna. To prawda, że poczucie winy w 64 lata po wojnie dręczy Niemców słabiej niż dziesięć lat temu, że cieplej mówią o wypędzonych i o krzywdach swoich dziadków i rodziców. Ale nie licząc ekstremy, która nie ma znaczenia, nikt nie śmie podważać winy i odpowiedzialności Niemiec za wojenne zbrodnie.

Autorzy "Ciemnego kontynentu" wybili zresztą zdanie o odpowiedzialności Niemców zaraz pod tytułem, potem powtarzają je wielokrotnie.

"Spiegel" pyta, dlaczego mieszkańcy okupowanej przez nazistów Europy uczestniczyli w zabijaniu swoich żydowskich sąsiadów.

Przyczyn wyliczono wiele: od tlącego się w społeczeństwach antysemityzmu, przez chciwość, na zemście za prawdziwe czy też urojone winy kończąc.

Artykuł opisuje sprawę Johna Demianiuka, pochodzącego z Ukrainy strażnika obozów w Sobiborze i Majdanku, który w Monachium czeka na proces pod zarzutem współudziału w morderstwie 29 tys. Żydów. Według Dietera Pohla, historyka z monachijskiego Instytutu Historii Najnowszej, przy zagładzie Żydów z Niemcami współpracowało w całej Europie 200 tys. ludzi podobnych Demianiukowi. Ta liczba odpowiada mniej więcej liczbie Niemców, którzy bezpośrednio uczestniczyli w Holocauście.

"Spiegel" nie generalizuje, nie oskarża. Podkreśla, że przeciw Żydom obróciła się mniejszość. Ale bez wsparcia tej mniejszości Niemcy nie byliby w stanie przeprowadzić Holocaustu na taką skalę.

Na niechlubnej liście są polscy chłopi. "Spiegel" przywołuje dobrze znane sprawy: szmalcowników, mord w Jedwabnem, powojenne pogromy Żydów. Podkreśla jednak, że aż 125 tys. Polaków ratowało Żydów, narażając własne życie.

W 11-stronicowym artykule o niechlubnym udziale Polaków w Zagładzie wspomniano ledwie trzy razy.

Zdecydowana większość tekstu to opisy bestialstw, jakich na Żydach dopuszczano się w republikach bałtyckich, w chorwackim państwie Ustaszy czy na Słowacji, gdzie Żydów zabijano, by podlizać się III Rzeszy. A także zorganizowanych polowań na Żydów w zachodniej Europie. We Francji i w Belgii prowadzili je z ramienia rządów urzędnicy, w Holandii zwykli obywatele, którym Niemcy za złapanego Żyda wypłacali po 7,5 guldena. W efekcie w obozach życie straciło aż 91 proc. z 110 tys. holenderskich Żydów (w Polsce 80 proc.).

- Chciałbym, by zawsze o Polsce i Holocauście tak pisano - mówił mi wczoraj wysoki rangą polski dyplomata. Polski rząd nie będzie protestował, bo nie ma powodu.

Wątpliwości można mieć odnośnie do jednego zdania - że Polska wciąż jest "na początku drogi w rozliczaniu się z ciemną przeszłością". I do mapy z miejscami deportacji i mordów na Żydach, na której zamiast Generalnej Guberni figuruje Polska w granicach z 1939 r.

"Spiegel" zastanawia się też nad kontrowersyjną tezą niemieckiego renomowanego historyka Götza Aly'ego, że Holocaust miał mimo wszystko europejski charakter.

Czy Niemcy mają prawo stawiać takie pytania? Mają, jeśli nie stawiają na równi win swoich i cudzych, i o wszystkich winach piszą uczciwie. Tak zrobił "Spiegel".

  • 197 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':