Parlamentarzyści Partii Konserwatywnej oraz Partii Liberalno-Demokratycznej złożą dziś wniosek o odwołanie Michaela Martina z funkcji spikera (głosowanie mogłoby się odbyć tego samego dnia). To pokłosie afery finansowej, która trawi rządzącą Partię Pracy - jej politycy naginali przepisy i pobierali z kasy wysokie dodatki, m.in. na utrzymanie drugiego domu w Londynie. Martinowi zarzuca się, że nie tylko korzystał z tych przywilejów, ale też uniemożliwiał ich ukrócenie. Jeśli wniosek o jego odwołanie przejdzie, będzie pierwszym usuniętym spikerem od 1695 r. Jutro ma się tłumaczyć na forum parlamentu.
Źródło: Gazeta Wyborcza