"W Postawach [we wschodniej Białorusi] Lenin jest bardzo zadbany oraz pogodny i samo miasto jest podobne. Jest w nim jakaś nadzwyczajna energia" - podkreśla gazeta prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Dla przeciwwagi "Sowietskaja Biełorussija" przytacza historię zagranicznego turysty, który zatruł się jedzeniem podczas pobytu na Białorusi. Gazeta podkreśla, że pomnik Włodzimierza Lenina w mieście, gdzie doszło do tego incydentu, miał mroczny wygląd.
Przy okazji "Biełorussija" chwali Białorusinów za "zdrowy konserwatyzm" - kiedy w sąsiednich krajach zapanowała moda na usuwanie pomników Lenina, oni nie dali się ponieść antykomunistycznej histerii. "My postanowiliśmy zaczekać, przecież nie wiadomo jeszcze, czym to wszystko się skończy" - podkreśla gazeta.
Teraz ten zdrowy konserwatyzm ma przynieść Białorusinom spore zyski. Według gazety pomniki Lenina stały się bowiem turystyczną atrakcją, która wzbudza spore zainteresowanie obcokrajowców.
Obecnie na Białorusi jest kilka tysięcy pomników Lenina, kilka z nich władze uznały za dzieła sztuki. Najważniejszy, mieszczący się na placu Niepodległości w centrum Mińska, został wpisany na krajową listę zabytków historycznych.
Źródło: Gazeta Wyborcza