Ewa Wanat: Zawsze, kiedy rozmawiamy my, Polacy, o seksie, kiedy o nim czytamy lub słyszymy, pojawia się kontekst moralny. Seks nie rozerwalnie łączy się z moralnymi ocenami. Co o seksie i moralności ma do powiedzenia seksuolog? Andrzej Depko: Moralność jest wewnętrznym systemem wartości, który każdy człowiek nabywa w procesie rozwoju, od rodziców, środowiska, autorytetów. System ten kształtuje także seksualność i pozwala na jej prawidłowy rozwój, aczkolwiek czasami staje się sztywnym gorsetem, który seksualność krępuje i przyczynia się do powstawania zaburzeń seksualnych.
Kiedy ten system pomaga, a kiedy przeszkadza? - Jeżeli system normatywny w danej kulturze reprezentuje represyjne podejście do seksualności, to wpływa negatywnie, przyczynia się bowiem do powstawania postaw lękowych, poczucia winy, wypierania erotyki, utożsamiania jej z grzechem. Jeżeli system wartości opiera się na afirmacji seksualności, wówczas przyczynia się do prawidłowego rozwoju psychoseksualnego oraz powstawania udanych relacji partnerskich.
Patrząc na działalność ks. Ksawerego Knotza, mam ambiwalentne uczucia. To dobrze, że ktoś z wewnątrz Kościoła odważył się obalić stereotyp grzesznej cielesności i dał wierzącym sensowny model traktowania seksu. Ale utrwala on inne stereotypy. I w atmosferze ogólnego zachwytu nad jego działalnością może to ujść uwadze - umacnianie negatywnych skojarzeń z niektórymi aspektami seksu może wpędzić wielu w poczucie winy, stać się przyczyną zahamowań: np. przyzwolenie na pewną frywolność, ale do określonych arbitralnie granic - seks oralny tak, seksowna bielizna tak, ale seks analny i zabawki z sex-shopu już nie. - Przy całym "awangardowym" podejściu księdza Knotza jest on i pozostanie wiernym sługą Kościoła, którego stanowisko w tym aspekcie jest jasne: "Czyż nie wiecie, że ciała Wasze są członkami Chrystusa? (...) wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała: kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, że ciało Wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w Was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci, chwalcie więc Boga w waszym ciele". Nic dodać, nic ująć.
Ale co ma do tego seks analny? Przecież ciało jest całością, wszystkie jego części są równoprawne, tak mi się wydaje. - Jeśli z góry zakładamy, że ciało jest świątynią Ducha, musimy stać na straży jej czystości, pod każdą postacią: "Albowiem wolą Bożą jest Wasze uświęcenie: powstrzymanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać ciało w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie. Niech nikt w tej sprawie nie wykracza i nie oszukuje brata swego (...). Nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości".
Panie doktorze, błagam, niech pan mówi jak seksuolog, nie jak ksiądz! - "I śmiech niekiedy może być nauką" - biskup Ignacy Krasicki. A poważnie - jeżeli ksiądz się wypowiada na tematy seksu, ja jako seksuolog wypowiadam się o ograniczeniach, jakie go obowiązują. Obawiam się, że ksiądz Knotz nie zna deklaracji praw seksualnych człowieka rekomendowanej przez WHO w2002 roku, zatem jego zakres rekolekcji nie obejmuje prawa wolności człowieka do zachowań seksualnych, gdyż system moralny, w jakim się porusza, skutecznie go ogranicza. Antylopa na wybiegu w zoo też ma pewien zakres wolności, ale różni się on zasadniczo od zakresu antylop na sawannach.
Dajmy więc na chwilę spokój księdzu Knotzowi. Pomówmy o tym, jak to wygląda w gabinecie seksuologa. Czy przychodzą do pana pacjenci gnani wyrzutami sumienia, szukający rozstrzygnięcia moralnych dylematów dotyczących życia seksualnego? - Dość często zgłaszają się ludzie w różnym wieku, zdarzają się nawet działacze katoliccy, którzy cierpią z powodu zahamowań oraz problemów z satysfakcją seksualną skutecznie tłumioną przez poczucie winy i grzechu.
I co im wtedy mówi seksuolog? - Próbuje korygować błędne poglądy, przedstawiać inny punkt widzenia, dyskutować o stereotypach, przekonywać, że można i warto inaczej.
I to jest skuteczne? Zwłaszcza wobec działaczy katolickich? - Okazuje się, że działa, nawet na tych, którzy przez lata uważali, że na prawo od nich to już tylko ściana.
Czy Polacy mają inne, czy takie same problemy z seksualnością? Czy w gabinetach seksuologicznych Niemiec, Francji, USA i Polski mówi się o tym samym? - Jeżeli chodzi o problemy ze sprawnością seksualną spowodowane czynnikami organicznymi, to odsetek ich jest podobny, może nieznacznie wyższy u nas z powodu wielu chorób, które toczą przeciętnego Polaka, natomiast zdecydowanie więcej mamy w grupie zaburzeń psychogennych spowodowanych czynnikami środowiskowo-kulturowymi. Część naszego społeczeństwa żyje w swoistej dysocjacji pomiędzy tym, czego pragnie, a ograniczeniami ukształtowanymi w okresie dorastania.
Co powoduje tę dysocjację? Polski ludowy katolicyzm traktujący seks jako coś grzesznego? No to dobrze w takim razie, że pojawił się ksiądz Knotz. - Dla wielu osób dobrze, zwłaszcza dla tych, które pytają panią rejestratorkę, czy pan doktor jest na pewno praktykującym katolikiem. Dla tej części, która nie korzysta z pomocy seksuologów, ksiądz Knotz stanowi atrakcyjną alternatywę.