http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Amerykańskie państwa wytykają Kubie i Wenezueli brak demokracji

Maciej Stasiński
2009-05-12, ostatnia aktualizacja 2009-05-12 14:29

To zwykłe śmiecie - tak Fidel Castro skomentował raport Organizacji Państw Amerykańskich, który uznał Kubę za kraj "permanentnie" łamiący prawa człowieka i demokratyczne standardy a Wenezueli wytknął coraz większy autorytaryzm

Hugo Chavez
Hugo Chavez, fot. HOWARD YANES AP
Hugo Chavez
"Znowu ta zgnilizna z OPA" - napisał Castro w swoich "Refleksjach Komendanta" ukazujących się cyklicznie w dzienniku "Granma". Przywódca kubańskiej rewolucji dodał, że jego reżim, który trzyma w więzieniach ponad 50 osób za działalność polityczną, ma "inną koncepcję praw człowieka" niż Organizacja, m.in. w sprawie wolności słowa "nie uznajemy własności prywatnej mediów". Castro zarzucił też amerykańskiemu ministerstwu obrony "manipulowanie informacjami w sieci oraz zamiar monopolizacji internetu". Kilka dni temu rząd w Hawanie zakazał dostępu do internetu obywatelom Kuby.

Najnowszy raport komisji praw człowieka OPA, który piętnuje "permanentne łamanie praw człowieka" na Kubie oraz wytyka rosnący autorytaryzm i prześladowanie opozycji w Wenezueli, spotkał się też z gniewną reakcją prezydenta tego ostatniego kraju Hugo Chaveza.

W niedzielę w swojej wielogodzinnej telewizyjnej pogadance do narodu Chavez nazwał autorów raportu "niemoralnymi" i "cynikami". - Idźcie w cholerę, panowie z tej takiej owakiej instytucji! - wołał i zapowiedział, że jego kraj zamierza wycofać się z Organizacji.

Jak dotychczas jedynym krajem Ameryki, który do OPA nie należy, jest komunistyczna Kuba usunięta w 1962 r. pod naciskiem USA. A jeszcze dwa tygodnie temu na szczycie obu Ameryk na Trynidadzie - w obecności prezydenta USA Baracka Obamy, który obiecywał nowy rozdział w stosunkach z krajami obu kontynentów - Chavez i pozostali przywódcy Ameryki Łacińskiej zabiegali o ponowne przyjęcie Kuby do Organizacji.

Tyrady Fidela Castro i innych ważnych członków kubańskiego reżimu nie zapowiadają demokratycznych reform na wyspie, od których USA uzależniają poprawę stosunków z Kubą i zniesienie embarga handlowego.

Ricardo Alarcon, przewodniczący komunistycznego parlamentu, oświadczył w sobotę, że Kuba nie zamierza robić żadnych gestów wobec Stanów Zjednoczonych, w szczególności zmieniać ustroju. - Narzucenie ludowi Kuby demokracji przedstawicielskiej to byłby krok wstecz. Oznaczałoby pozbawienie narodu kubańskiego praw i władzy w zamian za puste słowa i retoryczne dogmaty, w które nikt nie wierzy - oświadczył Alarcon.

W tę samą stronę steruje Chavez. W tym samym niedzielnym przemówieniu zapowiedział kolejne wywłaszczenie farm prywatnych oraz zamknięcie wszystkich prywatnych mediów w Wenezueli, zwłaszcza ostatniej niezależnej stacji telewizyjnej Globovision. O jej szefie Albercie Federiku Ravellim mówił: - Dosyć tego, nie będziemy tolerować tego wariata z brzytwą, który chlasta wszystkich dookoła! Ta telewizja przestanie nadawać albo ja nie nazywam się Hugo Chavez!

- Jeśli przebadać tytuły własności ziemi, to wniosek jest taki, że nie ma prywatnej ziemi - grzmiał wenezuelski prezydent. - Prawie cała ziemia w rękach prywatnych to skutek rabunku i przemocy wobec biedaków. Po to nadeszła rewolucja, by wszystko poustawiać na swoim miejscu. I ja mówię, że nie ma ziemi prywatnej.

W ciągu dziesięciu lat Chavez wywłaszczył ok. 2,5 mln ha ziemi, na wiele produktów wprowadził obowiązkowe ceny oficjalne. W tym czasie produkcja żywności gwałtownie spadła - jeśli dziesięć lat temu pokrywała 70 proc. rodzimego zapotrzebowania, teraz pokrywa zaledwie 30 proc. Resztę kraj sprowadza za pieniądze zarobione na ropie naftowej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':