Piotr Lisiecki, szef warmińsko-mazurskich struktur partii, na pierwszej konferencji prasowej rozdał swoją reklamówkę, w której się przedstawił. Pisze o tym kim jest z zawodu, jakie ma hobby, kto jest jego ulubionym poetą, aktorem, politykiem. Ale na pierwszym miejscu jest punkt: orientacja seksualna, a w niej charakterystyka - biały, heteroseksualny, monogamista. - Chciałem żartobliwie przeciwstawić się poprawności politycznej - tłumaczy swoją ulotkę wyborczą.
A czy osoby innego koloru skóry i orientacji miały prawo dostać się listy
UPR? - Tak. UPR nie interesuje także, co kto robi z siusiakiem. Niektórzy posłowie lubią biegać z wibratorem. A nam chodziło o wywołanie dyskusji o sztucznych podziałach w naszym życiu np. o mówieniu o sztuce gejowskiej - dodaje Lisiecki.
Tomasz Bączkowski, prezes Fundacji Równości, nie ma wątpliwości, że to świadome prowokowanie przedstawicieli innych środowisk. - Jakby napisał wprost, że jest przeciwko gejom przekroczyłby prawo. A tak balansuje dając jasno do zrozumienia, jakie są jego poglądy.