Cytat, w którym
Lech Kaczyński nazwał prezydenta Wałęsę agentem "Bolkiem", pochodzi z wywiadu Kaczyńskiego dla telewizji
Polsat z 4 czerwca 2008 r.
Kaczyński w rozmowie z Dorotą Gawryluk komentował książkę Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „
SB a
Lech Wałęsa” (autorzy tej książki twierdzili, że Wałęsa został zarejestrowany jako agent „Bolek”, nie zaś, że był agentem „Bolkiem”). Kaczyński stwierdził wówczas, że: „prawdę, że Wałęsa był agentem o pseudonimie »Bolek «, zna niezależnie od
lektury książki, której jeszcze nie czytał”. Dodał, że „społeczeństwu należy się prawda, nawet jeżeli jest trudna”. Wałęsa wezwał wtedy Kaczyńskiego do odwołania „haniebnej i nieprawdziwej” informacji. Prezydent Kaczyński do tej pory nie zareagował.
- Chciałbym tego uniknąć, ale jak długo można pozwolić na coś podobnego? Przysięgał, że będzie szanował prawa, wyroki sądu, a on je łamie i zachęca innych do łamania - uzasadniał decyzję były prezydent.
W pozwie pełnomocnik Wałęsy przypomina wyrok sądu lustracyjnego z 2000 r., który uznał za prawdziwe oświadczenie lustracyjne b. prezydenta mówiące, że nie współpracował ze służbami bezpieczeństwa. A Lech Kaczyński "jako profesor prawa powinien mieć świadomość powagi i znaczenia prawomocnego wyroku sądowego". Pozew przypomina, że wówczas Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości i w razie wątpliwości co do wyroku - powinien był je zgłosić.
Prezydent Kaczyński nie skomentował pozwu. Szef jego kancelarii Piotr Kownacki powiedział, że "prezydent Wałęsa w ostatnim czasie miał wiele niezrozumiałych zachowań".