Burzliwa debata o in vitro - tocząca się od zapowiedzi przez panią minister Ewę Kopacz refundacji tego zabiegu - przekroczyła granice dopuszczalne w demokratycznym kraju. Coraz bardziej agresywna kampania przeciwników in vitro - u podstaw której stoi ideowa zapiekłość i ignorancja wobec argumentów naukowych - narusza bowiem zarówno godność milionów Polaków, borykających się z coraz powszechniejszym problemem własnej niepłodności, jak i prawa obywatelskie dziesiątków tysięcy naszych współobywateli (w przeważającej części ciągle dzieci), którzy dzięki metodzie in vitro przyszli na świat.
Zaniepokojeni tą sytuacją zwracamy się:
Do dziennikarzy, redaktorów i wszystkich przedstawicieli mediów o większą odpowiedzialność w opisywaniu techniki medycznej in vitro.
Do rzecznika praw obywatelskich - będącego konstytucyjnym organem władzy powołanym do ochrony praw i wolności zagwarantowanych w konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - o ochronę polskich obywateli poczętych metodą in vitro przed dyskryminacją i wszelkimi innymi działaniami naruszającymi ich prawa obywatelskie.
Do rzecznika praw dziecka - będącego konstytucyjnym organem władzy stojącym na straży praw dziecka określonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, konwencji o prawach dziecka oraz innych przepisach prawa - o ochronę dzieci poczętych metodą in vitro przed dyskryminacją i wszelkimi innymi działaniami naruszającymi ich prawa obywatelskie.
Obowiązkiem dziennikarzy jest przekazywanie informacji w sposób rzetelny i bezstronny. Bezstronność nie oznacza jednak bezrefleksyjności. Dziennikarze, redaktorzy oraz wszyscy inni przedstawiciele mediów powinni zatem mieć świadomość, iż - powtarzając za przeciwnikami metody in vitro sformułowania typu "metoda weterynaryjna", "zakamuflowana aborcja", "diabelska inżynieria, której celem jest niszczenie życia" czy chociażby "dziecko z probówki" - przyłączają się do ideologicznej i niemającej żadnych naukowych podstaw nagonki i utrwalają szkodliwe stereotypy, które - jak uczy wielowiekowe doświadczenie - często podsycają nienawiść i bywają impulsem do społecznej przemocy.
Apelujemy do przedstawicieli mediów o uwrażliwienie na ten typ dyskryminującego języka, który jest niedopuszczalny w publicznym dyskursie. Sformułowanie "dziecko z probówki" (fałszujące zresztą rzeczywistość, gdyż żadnych probówek w technice in vitro się nie używa) zawiera metainformację - będącą w istocie dezinformacją - o sztuczności i odmienności, a zatem swoistej nie-ludzkości człowieka poczętego tą metodą.
Szanowni dziennikarze! Nie istnieją "dzieci z probówki", tak jak nie istnieją "dzieci z pochwy" czy "dzieci z penisa"! Istnieją po prostu dzieci!
Przyjęcie w dyskursie o in vitro w Polsce języka i "logiki" przeciwników tej metody powoduje, że już teraz wiele rodzin ukrywa przed otoczeniem - a nawet rodzinami - fakt, że ich dziecko zostało poczęte dzięki in vitro. Ci ludzie najzwyczajniej w świecie boją się o swoje dzieci, a w najlepszym przypadku chcą im oszczędzić upokorzeń. W konfrontacji z machiną propagandową Kościoła katolickiego czują się słabi, bezbronni i opuszczeni. Swoimi licznymi wypowiedziami hierarchowie katoliccy - na czele z prominentnymi biskupami (jak chociażby
Tadeusz Pieronek o tym, że pierwowzorem in vitro jest Frankenstein) - dyskryminują współobywateli, będących w dodatku bezbronnymi dziećmi. Te skandaliczne sformułowania - będące jawnym pogwałceniem praw zapisanych w konstytucji - nie spotykają się ani z potępieniem ze strony mediów, ani - co gorsza - z reakcją Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka, czyli organów, które z racji swych konstytucyjnych obowiązków muszą reagować na tego typu niedopuszczalne incydenty.
Apelujemy zatem do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz do Rzecznika Praw Dziecka o wypełnianie ich konstytucyjnych obowiązków. Według konstytucji RP, jak i podpisanych przez Polskę międzynarodowych konwencji poszanowanie i ochrona godności człowieka jest obowiązkiem władz publicznych. Na władzach państwowych ciąży obowiązek walki z dyskryminacją oraz ochrona obywateli przed skutkami nietolerancji i podżegania do nienawiści.
Niedopuszczalne jest zatem, by ludzie atakujący z ideologicznych i pozanaukowych pozycji technikę medyczną in vitro (domagając się jej ograniczenia, zakazu i karania lekarzy pomagających pacjentom w ich problemach z niepłodnością) dyskryminowali dzieci, które dzięki tej metodzie pojawiły się na świecie i są pełnoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej. To ogromna rzesza ludzka - według różnych danych od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy. Tym ludziom (z których najmłodszy przed momentem się urodził, a najstarszy ma 21 lat!) przysługują takie same prawa jak wszystkim innym Polakom. W demokratycznym kraju nikt nie może ich dyskryminować ze względu na sposób poczęcia. Nikt też nie może dyskryminować chorych na niepłodność ludzi, ograniczać im dostępu do leczenia i traktować jak obywateli drugiej kategorii.
Stowarzyszenie INVI Do Obrony Dzieci In Vitro
Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian"
oraz popierający apel:
prof. dr hab. Jacek Hołówka, Instytut Filozofii UW
dr hab. prof. UW Zbigniew Szawarski, Instytut Filozofii UW
prof. dr hab. Eleonora Zielińska, prawnik
Krystyna Janda, aktorka, reżyserka