http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czesi zdecydują o losach UE

Lubosz Palata, Praga
2009-05-04, ostatnia aktualizacja 2009-05-03 14:02

Czeski Senat, zazwyczaj ciało dość lekceważone w świecie polityków, może w tym tygodniu zdecydować o przyszłości traktatu lizbońskiego, a więc i całej UE

Mirek Topolanek jeszcze jako premier
Fot. DAVID W CERNY REUTERS
Mirek Topolanek jeszcze jako premier
Senat, który po rozpadzie Czechosłowacji powstał jako przechowalnia byłych polityków, normalnie nikogo w Czechach nie interesuje. Frekwencja w wyborach do Senatu przeważnie nie przekracza 20 proc., zdecydowanej większości senatorów nikt nie zna, sama izba zaś ma tak małe kompetencje, że do odrzucenia jej weta parlamentowi wystarczy 101 głosów w 200-osobowej izbie.

W środę czeski Senat będzie miał jednak swoje pięć minut. Po miesiącach zwlekania i po przyjęciu traktatu przez izbę niższą to właśnie Senat, jako ostatni organ parlamentarny w Europie, będzie tego dnia głosował nad ratyfikacją Lizbony. Jeśli traktat przyjmie, prezydent Vaclav Klaus, choć traktatu nie chce, zgodnie z konstytucją będzie się musiał pod decyzją parlamentu podpisać.

Nie jest jednak pewne, czy traktat otrzyma wymagane dwie trzecie głosów senatorskich. I to mimo że odchodząc w marcu ze stanowiska premiera, Mirek Topolanek powiedział mi, że "zrobi wszystko, by traktat lizboński został szybko ratyfikowany". To wielka zmiana, bo jeszcze na początku roku Topolanek, jako przewodniczący Obywatelskiej Partii Demokratycznej ODS, mówił: - Z pewnością nie będę tym, który będzie chodził za senatorami i przekonywał ich, by ratyfikowali traktat.

Po upadku rządu wielu polityków ODS zmieniło jednak zdanie, tak jak Topolanek. - Wszystkim mówię, że zrobię wszystko, by to się udało - twierdzi marszałek Senatu Przemysl Sobotka. Jako dowód podaje konieczność odzyskania dobrego imienia przez Pragę po obaleniu rządu w połowie prezydencji UE. - Czeska dyplomacja płaci olbrzymią cenę za dymisję rządu i destabilizację przewodnictwa. Wszyscy politycy europejscy pytają mnie, jak to teraz będzie z Lizboną - powiedział kilka dni temu Sobotka w wywiadzie radiowym.

Jednak w senackim klubie ODS, który z 36 senatorami w 81-osobowym Senacie jest najsilniejszy, wciąż mocna jest grupa przeciwników Lizbony. Według badań tygodnika "Respekt" 12 senatorów ODS chce głosować przeciw traktatowi, jedynie pięciu otwarcie go popiera, reszta zaś nie chce się zadeklarować.

Przeciwnicy, z których większość należy do zwolenników Vaclava Klausa, wysuwają w zasadzie dwa argumenty. Według pierwszego unijna Karta Praw Podstawowych grozi unieważnieniem dekretów Benesza, na których podstawie po wojnie wysiedlono z Czech 3 mln sudeckich Niemców. A to oznaczałoby potrzebę wypłacenia wielkich odszkodowań.

Drugi argument to wymuszony - zdaniem krytyków - przez Lizbonę koniec państwa czeskiego. - [Po przyjęciu Lizbony] zniknie Republika Czeska, bo zniknie jej niepodległość - tak uważa senator ODS Jirzi Pospisil. Na argumenty Topolanka za ratyfikacją krytycy z jego partii odpowiadają retoryką przejętą od Klausa: - Topolanek został pokonany przez europeizm, którym zaraził się w Europie.

Zdaniem obserwatorów trudno więc przewidzieć, co zdarzy się w środę. Szef brukselskiego biura gazety "Financial Times" Tony Barber uważa jednak, że "Lizbona z trudem, ale przejdzie". Podobnego zdania są prawie wszyscy czescy sprawozdawcy parlamentarni.

Według sondaży przeciwnicy traktatu lizbońskiego są w czeskim społeczeństwie w mniejszości. Za ratyfikacją opowiada się ok. 60 proc. Czechów. W ubiegłym tygodniu za poparciem traktatu opowiedziała się także czeska elita intelektualna - członkowie Czeskiej Akademii Nauk, włącznie z trzema byłymi przewodniczącymi tej najwyższej i szanowanej instytucji, wystosowali nawet w tej sprawie petycję.

Sześćdziesięciu naukowców ostrzega w niej, że w przypadku odrzucenia traktatu Czechy staną się dla Europy partnerem niegodnym zaufania. "W imię cywilizacyjnej, historycznej i kulturowej przynależności ratyfikacja traktatu leży w czeskim interesie narodowym" - piszą do senatorów czołowi czescy uczeni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':