Po pierwsze, już samo dążenie do członkostwa w UE stanowiło istotny czynnik stabilizacji i demokracji w trudnych latach transformacji. W wyniku reform niezbędnych, by być w Unii, powiększyły się swobody obywateli oraz dynamika gospodarcza w Europie Środkowej. Liczba mieszkańców naszej strefy pokoju i dobrobytu wzrosła do blisko 500 milionów.
Po drugie, wzrosło znaczenie Europy w świecie. Widać to zarówno w negocjacjach handlowych, jak i w działaniach podejmowanych wobec takich wyzwań jak zmiany klimatyczne i rozwój. Wzrósł nasz potencjał w dziedzinie zarządzania kryzysowego, zwłaszcza w misjach pokojowych.
Po trzecie, w dziedzinie gospodarczej korzyści zyskali mieszkańcy i "starych", i "nowych" państw, co świetnie pokazują statystyki. W ciągu niecałej dekady handel między starymi i nowymi wzrósł prawie trzykrotnie ze 175 mld w 1999 r. do 500 mld euro w 2007 r. Jeszcze bardziej spektakularny jest pięciokrotny wzrost handlu między nowymi członkami - z poziomu poniżej 15 mld do 77 mld euro.
Od 2004 r. do chwili, gdy Unię dotknął kryzys finansowy, wspólnota miała stabilny 1,5-proc. wzrost gospodarczy, a liczba miejsc pracy w starych państwach rosła o ok. 1 proc. rocznie. To dlatego - wbrew obawom przed rozszerzeniem - nie doszło do istotnego transferu miejsc pracy ze starych do nowych państw.
Wyniki te pokazują, że nawet przy dzisiejszej recesji rozszerzenie nie tylko nie zwiększa problemów, ale dzięki dynamice gospodarczej nowych państw może przyczynić się do ich rozwiązania. Recesja w nowych państwach nie oznacza wzrostu gospodarczego w starych państwach, wręcz przeciwnie. Dlatego też UE wspiera stabilność gospodarczą w nowych państwach i w krajach kandydujących.
Wspomnijmy też, że nie spełniły się obawy o kryzys instytucjonalny, który miał wywołać paraliż decyzyjny w Unii aż 27 państw. Unia działa sprawnie i rozstrzyga istotne kwestie takie jak sprostanie recesji i czy zmiany klimatyczne.
Te lata wiele nas nauczyły. Po rozszerzeniu w 2004 i w 2007 r. skoncentrowaliśmy politykę rozszerzenia na Europie Południowo-Wschodniej, tj. na Bałkanach zachodnich i Turcji. Europejski model ma nadal wielką siłę przyciągania i UE powinna go jak najlepiej spożytkować.
Dalej prowadzimy politykę stabilizacji w Europie Południowo-Wschodniej określaną niekiedy jako polityka rozszerzenia. Narody mieszkające w tym regionie są związane z Europą pod względem historycznym, kulturowym i gospodarczym. Teraz Unia pomaga im w realizacji dążeń, do których mają prawo jako demokratyczne europejskie społeczeństwa. Ich dopełnieniem będzie integracja polityczna.
Ale nawet scenariusz przewidujący najszybsze przystąpienie nowego państwa, którym zapewne okaże się
Chorwacja, zakłada dużo wolniejszy proces niż najwolniejszy z przewidzianych scenariuszy ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Czas jest naszym sprzymierzeńcem, bo możemy realizować równocześnie proces pogłębiania integracji i rozszerzenia. To zawsze było i będzie najlepszą receptą na zbudowanie silnej i zjednoczonej Europy.
Olli Rehn, unijny komisarz ds. rozszerzenia