http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piotr

Adam Michnik
2009-04-27, ostatnia aktualizacja 2009-04-26 22:34

Choć mawiał o sobie przekornie, że jest kosmopolitą, była w nim na trwałe zakorzeniona dawnych Polaków duma i szlachetność


Fot. JACEKA MARCZEWSKI / AGENCJA GAZETA
Piotr Słonimski nie żyje. Był wiernym spadkobiercą rodu Słonimskich, który to ród miał dwa odłamy - artystyczno-pisarski i naukowy. Antoni Słonimski był pisarzem; Piotr, bratanek Antoniego, był uczonym. Wedle zgodnej opinii fachowców uczonym najwyższej próby - rozpoczynając od zera, został szefem całej francuskiej genetyki.

Był Piotr człowiekiem nadzwyczajnym: ciepłym i przyjacielskim, pełnym humoru i dystansu wobec świata, pełnym ironii i autoironii. Ten wielki uczony nigdy nie zadzierał nosa, nie było w nim śladu postawy wyższościowej czy lekceważenia jakiegokolwiek rozmówcy. Uwielbiały go kobiety - poetki i kucharki, aktorki i maszynistki. Uwielbiali go mężczyźni - fizycy i filozofowie, pisarze i kierowcy taksówek.

Przeżył wiele. Był żołnierzem Armii Krajowej ściganym przez gestapo i więźniem sowieckich służb specjalnych, skąd wyciągnął go cudem stryj Antoni.

Podczas okupacji obracał się wśród inteligenckiej konspiracji młodego pokolenia, przyjaźnił się z kręgiem tzw. esencjastów, zwłaszcza z Tadeuszem Borowskim. Podczas ostatniego naszego spotkania kilka tygodni temu rozpytywałem go właśnie o Borowskiego, o którym opowiadał fascynująco. Miał opowiedzieć dla "Gazety". Już nie opowie...

Był Piotr człowiekiem mądrym. Nigdy nie wierzył ani w żadne utopie totalitarne XX wieku, ani w żadne pseudomistyczne mętniactwa wielbicieli narodowej krzepy. Komunizmu nie znosił; widział w nim mieszaninę terroru, którego doświadczył, z głupotą, którą jako genetyk rozpoznawał bezbłędnie w dziele Łysenki, nieuka i hochsztaplera.

Nie znosił też polskiego skundlenia, tej mieszaniny szowinizmu, nietolerancji i załgania.

Kochał Polskę Mickiewicza, Prusa i Żeromskiego, Polskę Antoniego Słonimskiego i Czesława Miłosza, Leszka Kołakowskiego, Konstantego Jeleńskiego i Bronisława Geremka; nie znosił Polski, która zaszczuła na śmierć Narutowicza, organizowała getto ławkowe w II RP, zamordowała Makowieckiego i Widerszala podczas okupacji hitlerowskiej. Wszelako wolny był od jakiejkolwiek zapiekłej nienawiści do ludzi. Piotr lubił lubić ludzi.

Był racjonalistą, dzieckiem wieku świateł; wierzył w piękno rozumu ludzkiego i w dociekliwość ludzkiej inteligencji.

Pochodzenia był żydowskiego, czego nigdy nie taił. Nie taił też nigdy głębokiej emocjonalnej wiary w wolną Polskę, dla której wiele uczynił. Wspierał naukę polską i wspierał polską opozycję demokratyczną. Był przyjacielem Leszka Kołakowskiego i Wiktora Woroszylskiego, przyjacielem Komitetu Obrony Robotników i "Solidarności".

Od końca lat 40. mieszkał i pracował we Francji, a przecież do końca pozostał jednym z nas. Choć mawiał o sobie przekornie, że jest kosmopolitą, była w nim na trwale zakorzeniona dawnych Polaków duma i szlachetność.

Zaszczycał mnie swoją przyjaźnią. Napisał do mnie w liście przed trzema laty: „Poznaliśmy się trzydzieści parę lat temu, kiedy Tolek [Antoni Słonimski] wysłał mnie do ciebie na jakieś nocne rodaków rozmowy i małe pijaństwo. Zdjąłem buty, bo mnie uwierały, zaległem w kłębowisku profesjonalnych dysydentów i zaczęliśmy się spierać, zgadzać, porównywać, ulepszać świat, tak jakbyśmy nic lepszego do roboty nie mieli. To trwa do tej pory. Ale obydwaj mamy szczęście: »Le bonheur d'avoir pour métier sa passion «, jak to powiedział Henri Beyle”.

Wielkim szczęściem było spotkać w życiu takiego człowieka jak Piotr.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':