Audiencja Aleksandra Łukaszenki u
papieża ma potrwać pół godziny. Białoruski dyktator ma także spotkać się z sekretarzem stanu Watykanu kard. Tarcisio Bertone. Nieoficjalnie wiadomo, że w tym samym spotkaniu ma wziąć udział także zwierzchnik Kościoła katolickiego na Białorusi abp Tadeusz Kondrusiewicz.
W przededniu wyjazdu do Watykanu Łukaszenka zapowiedział, że zamierza rozmawiać z
papieżem o możliwym podpisaniu przez
Białoruś konkordatu ze Stolicą Apostolską. - Katolicy domagają się, by podobnie jak z Cerkwią prawosławną nasz rząd podpisał umowę z Kościołem katolickim. Myślę, że taka umowa może być omówiona podczas audiencji - powiedział białoruski przywódca.
Dlaczego Łukaszenka wcześniej jednoznacznie popierający tylko Cerkiew nagle postanowił odwiedzić Watykan? Eksperci uważają, że to wynik ocieplenia stosunków białoruskiego reżimu z Zachodem. - Papież jest wielkim moralnym autorytetem na Zachodzie i Łukaszenka widzi spotkanie z nim jako swoistą rehabilitację samego siebie przez cały Zachód - mówi białoruski politolog Walery Karbalewicz.
Łukaszenka zapowiedział także, że przekaże
papieżowi wiele pytań, jakie za jego pośrednictwem chciał zadać Benedyktowi XVI zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej patriarcha Cyryl. Dwa tygodnie temu Łukaszenka spotkał się z patriarchą Cyrylem i źródła zbliżone do białoruskiego rządu podają, że dyktator dąży do zorganizowania na Białorusi spotkania papieża i patriarchy.
Niezależni eksperci oceniają jednak podobne przecieki jak robienia dobrego PR-u dla Łukaszenki. - Patriarcha nie potrzebuje tak kontrowersyjnego pośrednika, by coś przekazać papieżowi - uważa Karbalewicz.
Pozytywnie wizytę Łukaszenki w Watykanie ocenia prezes nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi, która wczoraj spotkała się z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim w jego dworku w Chobielinie. - Nam jako katolikom zależy na tym, by
Kościół miał jak najlepsze warunki dla działalności na Białorusi - powiedziała "Gazecie" Borys.
Jej zdaniem ogólne ocieplenie stosunków Białorusi z Zachodem może doprowadzić w końcu do legalizacji nieuznawanego przez reżim Łukaszenki Związku. - Stolica Apostolska ma długie doświadczenie w namawianiu grzeszników, aby weszli na drogę prawości - powiedział z kolei Sikorski.
Wizyta we Włoszech jest pierwszą od 14 lat wizytą Łukaszenki w kraju UE. Wcześniej dyktatora obejmował zakaz wjazdu do krajów Unii. Od kilkunastu miesięcy, przyciśnięty do muru przez pogłębiający się kryzys, Łukaszenka dąży do ocieplenia stosunków z Zachodem- zwolnił wszystkich więźniów politycznych, umożliwił legalny kolportaż dwóch niezależnych gazet oraz zalegalizował opozycyjny ruch O Wolność Aleksandra Milinkiewicza. W zamian liczy na zachodnie inwestycje i kredyty.
W odpowiedzi UE zniosła sankcje wizowe wobec Łukaszenki i części jego otoczenia, a Białoruś została objęta unijnym programem Partnerstwo Wschodnie. 7 maja białoruski prezydent weźmie udział w szczycie UE inaugurującym ten program.
Radosław Sikorski liczy, że Partnerstwo poprawi sytuację naszych rodaków na Białorusi: - Mamy nadzieję, że to przyniesie odwilż w naszych kontaktach. Cieszymy się, że Białoruś chce z tego skorzystać. Będziemy jej się bacznie przyglądali.
- Dotychczasowa polityka Europy wobec Białorusi uległa zmianie, bo opozycja pokazała, że nie potrafi doprowadzić do zmiany władzy na Białorusi - twierdzi Wiktar Karniejenka, wiceszef ruchu O Wolność. - Nawiązując kontakty w władzami, Unia chce bronić swoich interesów, a Białoruś jako kraj tranzytowy jest dla UE ważna. My możemy jedynie apelować o to, by władze Białorusi pod wpływem Europy wprowadzały prawdziwe, a nie udawane zmiany.