http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Delara Darabi czeka na śmierć

Marta Kazimierczyk
2009-04-21, ostatnia aktualizacja 2009-04-21 00:07

Rodzina ofiary chce zemsty i nie chce korzystać z prawa łaski - irański działacz praw człowieka opowiada o czekaniu 22-letniej Iranki na śmierć

Jeśli władze Iranu nie zdecydują się na akt łaski, Delara zginie dziś na szubienicy
Jeśli władze Iranu nie zdecydują się na akt łaski, Delara zginie dziś na...
Delara Darabi, o której pisaliśmy wczoraj na pierwszej stronie "Gazety", miała w poniedziałek zawisnąć za rzekome morderstwo własnej ciotki. W wieku 17 lat razem ze swoim chłopakiem włamała się do jej domu. Starsza pani zginęła w szamotaninie od ciosu nożem.

Początkowo Delara, chcąc ratować chłopaka, wzięła winę na siebie, potem przyznała, że zabił chłopak. Mimo to sąd skazał ją na śmierć przez publiczne powieszenie, kolejne apelacje odrzucono. Dziewczyna w więzieniu czeka na wykonanie wyroku, a organizacje praw człowieka na całym świecie walczą o jej uratowanie.

Marta Kazimierczyk: Dlaczego wczorajszą egzekucję odwołano w ostatniej chwili?

Hadi Ghaemi, Irańczyk pracujący w USA na rzecz międzynarodowej kampanii praw człowieka w Iranie: Egzekucji nie odwołano, tylko ją przełożono. Wczorajsza data nie była stuprocentowo pewna. Pojawiają się doniesienia, że Delarę powieszą za dwa miesiące, ale może to być równie dobrze za kilka dni.

Szczęśliwego zakończenia nie widać?

- Na to niestety wygląda. Prawo łaski ma wyłącznie rodzina ofiary, która - nie wiem dlaczego - jest głucha na wszelkie argumenty. Kampania i poza granicami Iranu, i w kraju jest bardzo silna, szczerze wierzyliśmy, że rodzina jednak w końcu odpuści. Ich opublikowany w niedzielę wieczorem list, w którym piszą, że nie wybaczą Delarze, jest dla nas wielkim szokiem. Teraz szanse na uratowanie Delary są naprawdę małe.

To jest właśnie tragedia irańskiego wymiaru sprawiedliwości - grupka przepełnionych rozpaczą i chęcią zemsty osób decyduje o życiu i śmierci skazanego.

System prawny Iranu pozwala rodzinie ofiary zapobiec egzekucji, jeśli zgodzą się przyjąć od sprawcy tzw. okup krwi, najczęściej pieniądze. Często się to zdarza?

- Nieczęsto. W ciągu ostatnich dziesięciu lat w Iranie na śmierć skazano 177 osób, które w chwili popełnienia przestępstwa były nieletnie. 34 z nich już powieszono, 114 czeka na egzekucję. Tylko 29 osób zostało ułaskawionych przez rodzinę ofiary.

Taki okup to duże pieniądze?

- Nie ma konkretnej stawki. Za każdym razem rodziny ofiary i sprawcy twardo negocjują. To właśnie jest przerażające - te targi o wartość ludzkiego życia. Ale najczęściej do negocjacji w ogóle nie dochodzi, rodzina chce zemsty i już.

Dlaczego sędziowie tak się uparli, by zabić Delarę? Dziewczyna odwołała wcześniejsze przyznanie się do winy, także śledztwo wykazało, że jest niewinna. Dlaczego sąd nie zmienił wyroku?

- Irański system prawny nie jest specjalnie sprawiedliwy, ale tym razem sędziowie zachowali się po prostu nielogicznie. Myślę, że musiały tu zagrać jakieś dodatkowe czynniki, o których się nie dowiemy - np. naciski ze strony rodziny chłopaka.

Czy międzynarodowe kampanie nie rozjuszają tylko bardziej reżimu w Teheranie?

- Pewnie trochę tak jest, ale przecież nie możemy skończyć, bo wtedy oni byliby już kompletnie bezkarni! A tak przynajmniej wiedzą, że ktoś patrzy im na ręce. Poza tym wierzę, że takie akcje, uparcie powtarzane apele o zniesienie kary śmierci dla osób, które popełniły przestępstwo jako dzieci, wreszcie odniosą skutek. Iran jest od 2008 r. jedynym krajem świata, gdzie trwają takie egzekucje. Musi na każdym kroku słyszeć, że robi bardzo źle.

Wierzy pan, że uda się uratować Delarę?

- Do wczoraj wierzyłem. Ale ten list rodziny ofiary to zły znak. Bardzo zły.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 43 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':