Roxana Saberi, córka Amerykanina pochodzenia irańskiego i Japonki oraz była miss Dakoty Północnej, ma podwójne obywatelstwo - irańskie i amerykańskie. W Iranie spędziła sześć ostatnich lat. Najpierw krótko pracowała jako dziennikarka m.in. dla BBC, Fox News i amerykańskiego
radia NPR. W 2006 r. musiała porzucić dziennikarstwo, bo władze irańskie cofnęły jej pozwolenie na pracę. Roxana postanowiła jednak zostać w Iranie, gdzie zamierzała studiować i pisać książkę.
Przez długi czas nie miała kłopotów z prawem. Dopiero pod koniec stycznia 2009 r. policjanci zatrzymali ją rzekomo za kupowanie wina. Zamiast wypuścić kobietę po kilku dniach jak to zwykle bywa w takich przypadkach, śledczy zarzucili jej, że pracowała w Iranie jako dziennikarka, choć jej pozwolenie na pracę straciło ważność w 2006 r.
Kiedy w lutym nic nie zapowiadało szybkiego zwolnienia, ojciec Roxany, mieszkający w
USA Reza Saberi, zawiadomił o sprawie media. Rozgłos, jaki sprawie nadali m.in. dawni koledzy Roxany, niewiele dał. Na początku kwietnia została oskarżona o szpiegostwo.
Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie. Trwający kilka dni proces prowadzony w ścisłej tajemnicy i szokujący wyrok - osiem lat więzienia. Ojciec dziewczyny twierdzi, że Roxana przyznała się do rzekomej winy, bo śledczy obiecali, że jeśli tak zrobi, to wyjdzie na wolność. Mówi też, że cały proces trwał 15 minut.
Iran ujawnił wyrok w sobotę. Tego samego dnia rzecznik Białego Domu Robert Gibbs oświadczył: - Prezydent
Barack Obama jest głęboko rozczarowany. A sekretarz stanu
Hillary Clinton stwierdziła, że
Stany Zjednoczone będę nadal wyrażać zaniepokojenie wobec rządu Iranu.
Skazanie dziennikarki może zaszkodzić próbom podjętym ostatnio przez administrację Obamy zmierzającym do poprawienia stosunków z Iranem, który od rewolucji 1979 r. uważa Amerykę za swego głównego wroga i mimo protestów kontynuuje program nuklearny.
Być może Roxanę uda się wybronić. Wczoraj prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad zwrócił się do sądu o "zapewnienie dziennikarce wszelkiej obrony i przestrzeganie przysługujących jej praw". Adwokat zapowiedział apelację.