Szwedzki serwis Pirate Bay odwiedza co miesiąc ponad 20 mln osób z całego świata. Przyciąga ich jedno: serwis działa niczym ogromna książka telefoniczna. Ale zamiast nazwisk i numerów przechowuje adresy internetowe filmów, muzyki, gier komputerowych. Wpisuje się tytuł i wiadomo, skąd ściągnąć płyty Milesa Davisa czy ostatniego "Harry'ego Pottera". Za darmo.
Serwis od lat był solą w oku wielkich wytwórni filmowych i muzycznych.
Ale właściciele Zatoki Piratów powtarzali: my filmów czy płyt nie gromadzimy, to internauci dzielą się adresami.
Sądu w Sztokholmie to nie przekonało. Wczoraj po dwutygodniowym procesie skazał za pomaganie włamaniu praw autorskich czterech Szwedów na rok więzienia. I słone odszkodowanie - 30 mln koron (ok. 3,6 mln dol.) dla 17 wytwórni. Co ciekawe, choć w Zatoce Piratów linków są tysiące, wyrok dotyczył tylko 33 - m.in. piosenek Beatlesów, filmu "Harry Potter i czara ognia",
gry "World of Warcraft".
Przyjął się pogląd, że piractwo jest OK. i musimy je akceptować. Ten wyrok to zmieni - John Kennedy, szef stowarzyszenia branży fonograficznej IFPI
Piraci na przestraszonych nie wyglądają. Zapowiedzieli apelację. - Najzabawniejsze, że uznano cztery osoby za zorganizowaną grupę przestępczą - kpili. Ani myślą płacić odszkodowania. - Nawet gdybym miał pieniądze, wolałbym je spalić, a po popiół musieliby się pofatygować - mówi jeden ze skazanych.
Zatoka Piratów przetrwa - zapewnia czwórka Szwedów. Przed wyrokiem mówili, że serwery są rozsiane w różnych częściach świata, sami nie wiedzą dokładnie gdzie.
Sztokholmski wyrok to jednak część antypirackiego trendu, który narasta w Europie. Od kilku miesięcy nad odcinaniem piratów od sieci deliberują
Parlament Europejski oraz rządy Francji, Niemiec i Wlk. Brytanii. Na razie nigdzie nie udało się tego przeforsować.
Piraci czują zaciskającą się pętlę. Chcą walczyć. W wyborach do europarlamentu wystartuje 20 kandydatów szwedzkiej Partii Piratów. Głoszą oni, że ludzie powinni mieć prawo nieograniczonego kopiowania książek czy muzyki na prywatny użytek. - To był proces polityczny, nie kryminalny - mówił w BBC Rickard Falkvinge, lider Partii Piratów.
Firma Symantec szacuje, że Polska zajmuje już szóste miejsce na świecie, jeśli chodzi o liczbę nielegalnie udostępnianych plików do ściągnięcia, i drugie (!) miejsce w liczbie gier.
Przemysł muzyczny i filmowy musi nauczyć się zarabiania na sieci. Musi zacząć przyzwyczajać ludzi, że za muzykę i film się płaci. Prawdopodobnie dużo mniej niż do tej pory, jednak się płaci. Ale takiej edukacji nie da się przeprowadzić, wsadzając ludzi do więzień - piszą w komentarzu Tomasz Grynkiewicz i Piotr Miączyński.
ZPAV, związek reprezentujący w Polsce interesy wytwórni filmowych i fonograficznych, jeszcze do podobnego procesu się nie przymierza, mimo że działają u nas identyczne serwisy jak Pirate Bay. -Ale nie stoimy w miejscu - zapewnia Jan Bałdyga ze ZPAV. - Rozmawiamy już z operatorami internetowymi, by pomogli walczyć z piractwem. Żaden na razie nie mówi "nie".
- Jeśli wydaję płytę za 20 zł, na granicy opłacalności, a ona za chwilę jest w sieci za darmo, to nie fair. To zwyczajne przestępstwo, które trzeba ścigać -mówi Paweł Kukiz, lider zespołu Piersi. - Tu nie chodzi o pieniądze, bo i tak żyję z koncertów, a nie z płyt. Tylko o zasady. Mimo liberalnych poglądów chcę żyć w państwie prawa. Niezależnie od tego, czy jestem twórcą, czy murarzem.