Wojtek na zmianę
OFE zdecydował się w maju ubiegłego roku. - Porównałem wyniki za ostatnie lata i okazało się, że mój fundusz ciągnie się w ogonie - tłumaczy. Zadzwonił więc na infolinię OFE, do którego chciał przejść, i poprosił o przesłanie deklaracji członkowskiej. Do starego funduszu wysłał kurierem wypowiedzenie umowy.
- Zmroziło mnie, kiedy po dwóch miesiącach zadzwoniła do mnie pani z mojego dotychczasowego OFE, informując, że mimo szczerych chęci nie mogą mnie wypisać, bo wypowiedzenie przyszło... kurierem - rozkłada ręce Wojtek. Okazało się, że umowę z OFE rozwiązać można tylko listownie lub osobiście. - A kurier listonoszem nie jest, więc ze zmianą musiałem poczekać dopiero do następnego okienka transferowego - opowiada.
Okienka to okresy, kiedy członkowie OFE mogą zmieniać fundusze. Takie okienka otwierają się tylko cztery razy w roku.
Ten czas fundusz wykorzystywał na przekonywanie Wojtka do siebie. Akwizytor odwiedzał go czterokrotnie. - Pokazywał różne zestawienia, z których wynikało, że jednak lepiej nie mogłem trafić -mówi Wojtek.
Mniej pięknie to wyglądało, kiedy zaczął sprawdzać, jakie okresy obejmują zestawienia. - Grubo przeterminowane, jedno z nich obejmowało np. wyniki tylko za 2003 r. -relacjonuje. Akwizytor groził mu też wysokimi karami za opuszczenie funduszu. Kary rzeczywiście są, ale tylko w dwóch pierwszych latach członkostwa. W pierwszym za zmianę OFE zapłacimy 160 zł, w drugim - 80. Potem możemy zmienić fundusz za darmo. - Nie wytrzymałem i wyrzuciłem gościa za drzwi - mówi Wojtek, który w swoim OFE był ponad dwa lata.
- Takich sztuczek jak "na listonosza" znamy więcej - mówi "Gazecie" dyrektor sprzedaży jednego z mniejszych OFE. I podaje przykład, gdy wypowiedzenia umów były dostarczane do jego OFE hurtowo przez akwizytorów innych funduszy, do których decydowali się przejść jego klienci. - Przynosili wymówienia w kartonach, po kilkaset sztuk w jednym. Wszystkie odrzucaliśmy, bo pośrednikom nie wolno dostarczać wypowiedzeń - opowiada.
Problem ze zmianą funduszu mieli też niektórzy klienci Nordei. W2008r. przenumerowała ona swoim członkom rachunki. Jeśli któryś z nich chciał odejść, a we wniosku podał stary numer klienta, to go odrzucano.
Podobnie jeśli błędnie wpiszemy nazwę OFE. Atak może być w przypadku klientów tych funduszy, które zmieniły właściciela (np. Kredyt Bank przejęty przez
Polsat czy Winterthur przez AXA) lub samą nazwę (np. Dom na Warta), o czym klienci nie zawsze muszą wiedzieć. Te fundusze automatycznie odrzucają podanie klienta, mimo że mogłyby jedynie poprosić o poprawienie danych.
Tak samo robią w przypadku najprostszych błędów w numerach PESEL, NIP, a nawet kodzie pocztowym. - Zamiast 85-098 jest 85-089 i już wypowiedzenie trafia do kosza. Innym razem wystarczy literówka w nazwisku lub napisanie go niewyraźnie, cokolwiek... - mówi nasz rozmówca z małego funduszu.
Co z tego mają OFE? - Zyskujemy na czasie, a nuż klientowi nie będzie się chciało po raz drugi wysyłać papierów - przyznaje wspomniany już dyrektor sprzedaży. Zawiadomienie o błędzie OFE wysyła zawsze w ostatniej chwili, żeby ani klient, ani jego nowy fundusz nie zdążyli zareagować. - W najgorszym wypadku zyskujemy kolejne trzy miesiące, kiedy przecież przyszły emeryt musi płacić wszystkie opłaty - dodaje. Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych twierdzi, że to pojedyncze przypadki.
OFE tak,a standardy tak W deklaracji funduszy "Standardy dobrych praktyk" z 2003 r. czytamy, że w akwizycji OFE będą wykorzystywać tylko prawdziwe informacje. Zobowiązują się też nie używać argumentów negatywnych do dyskredytowania innych OFE. Zgodnie z nią nie powinny również chwalić się wynikami inwestycyjnymi, jeśli dotyczą okresu krótszego niż 12 miesięcy. Akwizytorzy, którzy nie będą przestrzegać tych zasad, mieli być eliminowani z rynku.