Kopenhaga jest miastem drogim nawet dla rodowitych Duńczyków, dlatego rzeczą powszednią jest widok rodziny idącej na weekendowy
lunch nie do knajpy, ale do sklepu, a z niego - na zieloną trawkę. Podstawowe wyposażenie: koc, chleb tostowy, ser pleśniowy, pomidory i piwo Tuborg (mieszkaniec Kopenhagi najczęściej przemieszcza się z czteropakiem). To jedyne znane mi miasto, gdzie pikniki robi się nawet na cmentarzu. Na skąpanej w zieleni nekropolii Assistens Kirkegard, na której pochowano m.in. Hansa Christiana Andersena, widziałam jedynego w moim życiu żywego pirata. Między skromnymi nagrobkami akurat odbywał się kinderbal, a siedzący na drzewie pirat był główną atrakcją imprezy sześcioletnich dziewczynek.
* Co zobaczyć: poznawanie Kopenhagi najlepiej zacząć od Nyhavn - zabudowana kolorowymi kamieniczkami uliczka ciągnie się po obu stronach odnogi kanału, na którym obok historycznych drewnianych statków cumują luksusowe jachty. To serce miasta, z którego blisko do innych tętniących życiem miejsc. Tuż obok ciągnie sić na dwóch kilometrach Str´get - barwna ulica handlowa, na której czasem ludzi jest tyle, ýe nie moýna przebi sić z jej jednej strony na druga - i kilka klimatycznych placyków. Idac na pó noc, trafia sić na Amalienborg - zbudowany wokół placu zamek, w którym mieszka rodzina królewska. Kiedy przebywa w nim królowa Małgorzata II, na maszcie powiewa duńska flaga. To pierwsza królowa w historii kraju, którym wcześniej władali tylko mężczyźni. Żeby najstarsza z trzech córek Fryderyka IX mogła zasiąść na tronie, parlament zmienił zasady dziedziczenia. Kolejne pomniki władców stojące w całym mieście potrafią wprowadzić w głowie niezły zamęt. Na początku trudno się oprzeć wrażeniu, że rzeźby przedstawiają tylko dwóch monarchów. Otóż nie - od kilku wieków następcami tronu byli na zmianę Fryderyk i Christian z kolejną cyfrą przy imieniu (po Małgorzacie dziedziczy książę Fryderyk). Z królewskiego zamku niedaleko do XVII-wiecznej cytadeli i najbardziej znanego symbolu miasta - małej syrenki. Niewielka figura z brązu, stojąca na głazie w morzu, przyciąga tłumy turystów. Niewielu mniej jest ich w parku rozrywki Tivoli - zwariowanym miejscu pełnym akrobatów, muzykantów, tancerzy i karuzel. Bardziej awangardowa od tego miejsca jest chyba tylko Christiania - opuszczone tereny wojskowe w 1971 roku zamieszkali hipisi, bezdomni i outsiderzy, ogłaszając je Wolnym Miastem.
* Jak dojechać: z Krakowa do Kopenhagi lata Norwegian, z kilku polskich miast - Wizzair do Malme. Stamtąd do Kopenhagi jedzie się około godziny autobusem 999 (www.graahundbus.dk) albo autobusem miejskim na dworzec kolejowy i dalej skomunikowanym pociągiem (www.skanetrafiken.se).
* Gdzie spać: najrozsądniejsza cenowo wersja - hotele sieci Cabinn z mikroskopijnymi pokojami zbudowanymi na kształt kabin promowych: www.cabinn.com.
* Jak się poruszać: pieszo albo bezpłatnym miejskim rowerem wypożyczonym z jednego z licznych stojaków (trzeba wrzucić jako depozyt 20 koron).
* Smakuje najlepiej: Sm´rrebr´d - teoretycznie kanapka z róýnymi dodatkami, praktycznie góra łososia, krabów, mięsa, sera, jaj, warzyw i nie tylko, pod którą trudno znaleźć skromny kawałek chleba.
* Co kupić: to jasne - jeszcze jednego Tuborga.
* Przydatne informacje: www.visitcopenhagen.com.