http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A

Jak zrzucić skórę TW Lwa?

Magdalena Kursa, Rafał Romanowski
2009-04-09, ostatnia aktualizacja 2009-04-08 20:23

Profesora Jana Stanka z Uniwersytetu Jagiellońskiego oskarżono o współpracę z SB. Żadnych dowodów nie ma. UJ nic nie robi, by sprawę wyjaśnić. Profesor z tym pomówieniem został sam

Prof. Jan Stanek: - Nie interesuje mnie już, kim był TW
fot. Adam Golec / AG
Prof. Jan Stanek: - Nie interesuje mnie już, kim był TW "Lew". Walczę tylko o...
ZOBACZ TAKŻE
Zobacz również komentarz Ewy Siedleckiej

23 listopada 2005 "Gazeta Polska" publikuje artykuł "Agenturalne oczko na UJ" z listą 21 domniemanych tajnych współpracowników SB, którzy w połowie lat 80. mieli działać na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na liście imię, nazwisko, kryptonim, status na uczelni, wydział, kierunek, nazwisko oficera prowadzącego. Żadnych innych danych.

Listę przekazała Barbara Niemiec, działaczka podziemnej "S" na UJ. Jej teczka została zniszczona, a IPN udostępnił jej jako pokrzywdzonej materiały o inwigilacji całego środowiska podziemnej "S" na UJ. Najpierw dostała pseudonimy agentów, potem wystąpiła o ich odtajnienie.

Na "liście 21" swoje nazwisko odnajduje prof. Jan Stanek, fizyk z UJ. Obok pseudonim TW - Lew. Profesor zaprzecza: - Nigdy nie byłem agentem.

Wy się, kolego, oczyśćcie sami

- Wielu znajomych z uczelni odwróciło się ode mnie. Podobnie koledzy z innych ośrodków. Nie zaproszono mnie np. do honorowego komitetu organizacyjnego jednej z krajowych konferencji, argumentując, że ciążą na mnie oskarżenia. Na innych zjazdach wyczuwałem oschłość kolegów, którzy wcześniej byli serdeczni - opowiada Stanek.

Oskarżenia bardzo mocno przeżywa jego 90-letnia matka. Działa w kółku różańcowym, w kościele słyszy, że "wśród naszych parafian znalazła się czarna owca".

Szansą na oczyszczenie się miała być Komisja ds. Badania Inwigilacji UJ przez SB powołana przez rektora uczelni. Po kilku miesiącach komisja odmówiła jednak oceny sprawy Stanka, tłumacząc, że w IPN brak nie tylko teczki personalnej profesora, ale w ogóle jakichkolwiek notatek po spotkaniach esbeków z tajnymi współpracownikami.

Ale zarazem komisja zdecydowała, że do wyjaśnienia sprawy Stanek nie może pełnić żadnych funkcji kierowniczych. Profesor był wówczas szefem Zakładu Fizyki Medycznej UJ. Nie stracił stanowiska automatycznie, ale do wyborów, które odbyły się rok po publikacji, już nie stanął. Miał poparcie pracowników zakładu, ale jego kandydaturze sprzeciwili się dziekan i uczelniana "S".

Drugi wniosek komisji - Stanek ma "wyjaśnić swój status", ale samodzielnie.

IPN: W zasadzie nic o was nie mamy

Fizyk rozpoczął poszukiwanie dowodów swojej niewinności. Zaczął od IPN. Tam przez kilka miesięcy w ogóle nie chciano mu wydać informacji na jego temat, zasłaniając się brakiem ustawowych "instrukcji postępowania".

- Dopiero po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich IPN udostępnił mi przygotowane przez archiwistów w 2006 roku opisy dokumentów w rzekomo mojej sprawie, zamiast oryginałów. Poprosiłem o możliwość zapoznania się z oryginałami. Odmówiono. Zwodzono mnie wiele miesięcy, w końcu stwierdzono, że w archiwach Instytutu już ich nie ma. Okazało się więc, że IPN nie ma żadnego dokumentu świadczącego o mojej rzekomej działalności jako TW - mówi Stanek.

Co było w opisach? - Głównie wnioski wyjazdowe i podania o paszport. W jednym opisie było, że zarejestrowano TW Lwa o takim a takim numerze, w drugim - że numer tego TW odpowiada moim danym osobowym. Dowodu na to ani śladu - mówi profesor.

Prof. Stanek wystąpił więc do IPN o przyznanie statusu pokrzywdzonego. W marcu 2006 r. odmowa. Tę decyzję profesor zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który miesiąc później uchylił postanowienie IPN. Sąd podkreślił, że nie tylko nie ma żadnych dowodów, że Stanek był TW, ale są dowody, że był szykanowany przez SB.

Statusu pokrzywdzonego jednak nie dostał - bo weszła już w życie nowa ustawa lustracyjna, która tego nie przewiduje.

Profesor złożył doniesienie do IPN o popełnieniu przez SB przestępstwa komunistycznego - czyli bezprawnego zarejestrowania go jako TW. Kpt. Waśko, który według IPN miał być jego oficerem prowadzącym, udowodnił przed prokuratorami IPN, że nie rejestrował fizyka pod żadnym pseudonimem. Esbek twierdzi, że Jan Stanek i TW Lew to dwie różne osoby.

Komisja by pomogła, ale nie istnieje

Prof. Stanek ma wyrok sądu, oczyszczające go zeznania kpt. Waśki, pokaźną dokumentację. Jeśli nie ma szans na status pokrzywdzonego, chce się przynajmniej oczyścić na uczelni.

Na przełomie lat 2007-08 napisał do dziekana, rektora, przewodniczącego Rady Instytutu Fizyki i przewodniczącego Komisji ds. Inwigilacji. Pytał, czy w ich opinii dopełnił już obowiązku oczyszczenia się z zarzutów.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Co czwarta cytologia do niczego

Wiele badań pozwalających wykryć raka szyjki macicy zatwierdza się "warunkowo". To znaczy, że wynik cytologii jest niepewny