Związek wyliczył, że w marcu sprzedało się tylko 313 tys. nowych aut, o 30,5 proc. mniej niż w marcu ub.r. Nie lepiej sytuacja wygląda w pierwszym kwartale - od początku roku sprzedaż siadła o 29,7 proc., co oznacza, że Brytyjczycy kupili o 200 tys. aut mniej niż przed rokiem.
Brytyjski rząd już obiecał, że pożyczy branży motoryzacyjnej nawet 2,3 mld funtów, by pomóc firmom przetrwać kryzys.
Ale producenci naciskają, by rząd poszedł o krok dalej.
- Liczba nowozarejestrowanych samochodów to barometr zaufania w gospodarce, zarówno wśród firm jak i konsumentów - uważa Paul Everitt, szef związku motoryzacyjnego. - Spadek sprzedaży oznacza, że powinien wkroczyć rząd - dodaje.
Brytyjski przemysł samochodowy chce, by wzorem Niemców, rząd wprowadził zachęty dla konsumentów. Branża motoryzacyjna znad Odry odnotowała wzrost popytu na auta, gdy tamtejszy rząd zdecydował o rabatach. Może je dostać każdy kupujący nowe auta, który jednocześnie odda na złom poprzedni
samochód, o ile został on wyprodukowany przed 2000 r.