http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Haszem i Dawid w jednym stali domu

Paweł Smoleński
2009-04-06, ostatnia aktualizacja 2009-04-03 16:24

Reportaż. Żydzi marzą, że pewnego dnia zamkną oczy, a kiedy je otworzą, już nas tu nie będzie. Ja marzę o tym samym; otworzę oczy i już nie będzie Żydów.


Fot. TARA TODRAS-WHITEHILL AP
ZOBACZ TAKŻE
Opowiadał mi Rami, jak kilka lat temu podróżował z Um el Fahm do Tel Awiwu - to raptem godzina z hakiem, szeroką autostradą. - Nie miał samochodu, więc musiał jeździć autobusem. Przychodził na przystanek wcześniej, siadał na fotelu najbliższym drzwi wejściowych. Wypatrywał twarzy podobnych do swojej.

- Gapiłem się na ludzi, zaglądałem im w oczy, żeby znaleźć to coś nieuchwytnego, co w tym kraju mamy tylko my. Jak to coś zobaczyłem, gapiłem się na bagaż. Spory plecak, wypchana torba... to był znak. Albo dziewczyna ze szczupłą buzią, ale w obszernej kiecce; drobna twarz nie psuje do pełnej figury.

- I co?

- Często wysiadałem, a jak nie wysiadłem, bałem się.

- Bo?

- Skąd miałem wiedzieć, czy w torbie albo pod ubraniem nie ma dynamitu? Skąd miałem wiedzieć, czy to nie samobójca?

Gdy ktoś krzyczy: "Zniszczyć Gazę", czuję złość. Gdy słyszę: "Zniszczyć Izrael", też jestem zły.



- Rami - odpowiadałem. - Przecież wielu Izraelczyków wygląda jak ty. Takie same ubrania, okulary słoneczne, kolor skóry i oczu. Nie można odróżnić Palestyńczyka od Żyda.

- Można - upierał się. - Każdy Arab i każdy izraelski policjant zawsze pozna drugiego Araba.

Opowiadał mi kuzyn Ramiego, jak jeździ do pracy pod Sderot. Buduje tam domy; w Um el Fahm ciężko o pracę. Ostatnie dwa lata były szczególnie trudne. Z przedmieść Sderot widać budynki w Gazie.

- Stawiałem te cholerne domy cały w strachu, że zaraz spadnie mi coś na głowę. Najbardziej bałem się, jak Żydzi bombardowali Gazę. O moich kuzynów tam - i o siebie, w żydowskim Sderot, bo rakiety leciały codziennie. Myślałem, że byłoby to szczególnie idiotyczne: Arab, który na budowie żydowskiego domu dał się zabić arabską rakietą.

- Dlaczego tam jeździłeś?

- A gdzie indziej zarobiłbym takie pieniądze?

Ojciec kuzyna to Haszem, wuj Ramiego. Co znaczy tylko tyle, że obaj mają ten sam pień rodzinny i te same korzenie. Dużo, choć niekiedy za mało, żeby się do końca zrozumieć. Co nie znaczy, że Rami nie poważa Haszema, nie słucha jego rad lub uważa, że wuj mówi głupstwa.

Albo - że Haszem nie lubi Ramiego.

Nasłuchałem się wiele w Um el Fahm, arabskim mieście w żydowskiej Galilei. A kiedy wydawało mi się, że już coś łapię, pojmuję kontekst, dostrzegam niuanse, okazywało się, że nie rozumiem nic.

****

Siedzieliśmy w pokoju pod regałem z książkami o Arabach i Żydach; nie widziałem takich regałów w innych palestyńskich domach. W malutkich filiżankach stygła gęsta, czarna kawa, a Jasmina i Tamir, wnuki Haszema, już napatrzyli się na cudzoziemca.

Zapytałem Haszema, czym - jego zdaniem - w Izraelu zaznacza się Um el Fahm. Powiedział, że jest jak kolebka w dziecięcym pokoju; tu są korzenie i początek, tu wykluwają się ruchy i rośnie zaangażowanie, tu ludzie uczą się wiedzieć, co się dzieje i wyciągają z tego wnioski.

A co się dzieje i jakie z tego płyną wnioski?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją