Ministerstwo Finansów poinformowało, że "formalnie zakończyliśmy okres spłacania długu z lat 70. wobec wierzycieli rządowych", czyli krajów, które nam wtedy pożyczały.
Uwaga! To, że spłacamy długi Gierka, nie znaczy, że mamy ten garb z głowy. Będą go spłacać nasze wnuki.
- Spłacamy długi z lat 70., sprzedając nowe obligacje. Stary dług zastępujemy nowym, gdy przypada termin jego wykupu lub gdy nowy dług jest tańszy. Poza tym pozbywamy się piętna kraju niegdyś niewypłacalnego. Inwestorom znika z oczu pozycja "złego długu", a nam rośnie wiarygodność - wyjaśnia Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego Ministerstwa Finansów.
Jak bankrutowaliśmy
Za rządów gen. Jaruzelskiego, w 1981 r., do krajów, które pożyczały nam pieniądze, wysłano faksy, że przestajemy spłacać dług gwarantowany przez polski rząd. Polska była bankrutem! Nadal spłacaliśmy dług zaciągnięty w prywatnych bankach ze strachu, że pójdą do sądu po nakaz zajęcia samolotu LOT lub polskiego statku.
Pierwszy niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki wraz z Leszkiem Balcerowiczem poszli dalej: od stycznia 1990 r. Polska ogłosiła, że nie będzie spłacać odsetek także bankom prywatnym.
- Wszyscy wiedzieli, że wprowadzamy kosztowne reformy - przypomina prof. Stanisław Gomułka, ówczesny doradca Balcerowicza.
Polska porozumiała się z 17 krajami, w których byliśmy zadłużeni - tzw. Klubem Paryskim - w 1991 r. Trzy lata później ze skupiającym prywatne banki Klubem Londyńskim.
Klub Paryski umorzył nam połowę zobowiązań. Wciąż mieliśmy jednak 26,4 mld dol. do spłaty. - Od 1995 r. rozpoczęło się regularne spłacanie długu, a od 2001 r. przedterminowa spłata tych zobowiązań. W ostatnim dniu marca dokonana została spłata 886 mln dol. Zostało nam tylko zobowiązanie wobec Japonii, ok. 118 mln dolarów, które będzie spłacone do 2014 r. - wyjaśnia dyr. Marczak.
Klub Londyński także umorzył nam blisko połowę z 8 mld długu, nadal "wisimy" im 340,5 mln dol. (spłata do 2024 r.).
Jak Gierek długi robił
Gierek doszedł do władzy w 1970 r. po buncie robotniczym, gdy Gomułka chciał podnieść ceny. - Zbliżał się wielki wyż demograficzny i komuna musiała zadbać o miejsca pracy. Gomułka chciał zwiększyć inwestycje i przykręcić śrubę konsumpcji - przypomina ekonomista Waldemar Kuczyński. Po strajku włókniarek w 1971 r. rząd wycofał się z podwyżek i obiecał przez trzy lata nie podnosić cen.
- By uspokoić naród, Gierek musiał jeszcze bardziej rozkręcić konsumpcję, partyjny aparat przekupić pieniędzmi na lokalne inwestycje - mówi Kuczyński.
Prof. Gomułka: - Gierek przyjął strategię pobudzania poprzez import: za pożyczone dolary kupimy nowoczesne technologie, pobudujemy zakłady, wyeksportujemy część produkcji na rynki dewizowe i spłacimy kredyty.
Szybko się okazało, że musimy pożyczać nie tylko na inwestycje, ale także na materiały potrzebne do produkcji w nowych zakładach. Ponieważ ceny były zamrożone, a płace rosły, Polacy chcieli więcej kupować. Popyt na mięso zżerał całą produkcję zbóż. Wkrótce musieliśmy importować paszę, aż jedna czwarta kredytów poszła na import żywności.
I to najlepiej zachowali w pamięci Polacy. Bez względu na to, czy władzę ludową kontestowali, czy za PRL-em wciąż tęsknią. To wtedy pojawiły się soki Dodoni w puszkach, coca-cola, pepsi, gumy do żucia Donald z obrazkowymi historyjkami czy czerwone papierosy Marlboro. A przed świętami cytrusy (zadowolenia nie mąciło nawet to, że kubańskie pomarańcze były strasznie kwaśne i nadawały się raczej na sok). Były jeszcze fotele kon-tiki, magnetofony szpulowe i mały fiat. No i szosa katowicka.
Można powiedzieć, że głupi Zachód sam sobie był winien, bo nam pożyczał. - Amerykanie zachęcali do dawania kredytów krajom komunistycznym, bo uważali, że jak tam będzie dobrobyt, to mniej im będzie zależeć na wojnie - mówi prof. Gomułka.
A Kuczyński dodaje: - Zachód wierzył w parasol Rosji, że w razie czego ona zapłaci.
Inwestycje były nietrafione, nasze towary gorsze od zachodnich. Zarobku nie było, ograniczono import, gospodarka zaczęła lecieć w dół, a sklepy świeciły pustkami. Skończyło się dolce vita za pożyczone dolary. W stanie wojennym, w 1982 r., ekipa Jaruzelskiego musiała gwałtownie podnosić ceny.
Większość gierkowskich pożyczek przejedliśmy i zmarnowaliśmy. Po 1989 r. pożyczyliśmy więcej niż Gierek, ale na konieczne reformy. W styczniu 2009 r. dług skarbu państwa wynosił 583,9 mld zł, z czego zagraniczny 209,7 mld zł. I o tym powinni pamiętać apologeci I sekretarza. A także politycy, jak PiS, wzywający do życia na kredyt.
Źródło: Gazeta Wyborcza