Taka zapowiedź padła podczas sobotniego posiedzenia rady nadzorczej ze strony prawników spółki.
- Potwierdzam - mówi "Gazecie" członek rady Jacek Kiczek (z rekomendacji
PiS). - W opinii prawników sprawa może się kwalifikować do prokuratury.
Chodzi o opisaną przez "Gazetę" sprawę wypłaty dziennikarskich honorariów osobom pracującym w "Trójce", ale niewystępującym na antenie. Honoraria te kilka razy przewyższały te, które dostają dziennikarze znani z anteny. Były dyrektor "Trójki" Krzysztof Skowroński oprócz pensji wypłacał dziennikarskie honoraria na przykład pracownikom zatrudnionym w dziale reklamy, sekretarkom i logopedzie. Honoraria dostawali nawet dziennikarze na opłacenie w czasie podróży biletów i hoteli. Pierwsze wątpliwości co do prawidłowości wypłaty honorariów w "Trójce" pojawiły się w audycie przeprowadzonym w Polskim Radiu na zlecenie Aleksandra Grada, ministra skarbu, czyli właściciela spółki. Wątpliwości potwierdziła potem wewnętrzna kontrola księgowa zlecona przez zarząd. Raport z tej kontroli rada nadzorcza otrzymała ponad tydzień temu. Szczegółowo opisano tam przypadki wypłaty honorariów za niewykonaną pracę.
W sobotę Skowroński przyniósł członkom rady pisemne wyjaśnienia. Sam przekonywał radę, że robił świetne radio, więc jeśli zdarzyły się uchybienia na przykład przy wypłacie honorariów, to nie mają znaczenia dla oceny całości jego dokonań.
Bogusław Kiernicki (z rekomendacji PiS) mówił PAP: - Wyjaśnienia Skowrońskiego były szczegółowe i moim zdaniem przekonujące.
Z kolei Piotr Jagiełło (z rekomendacji Samoobrony) twierdzi, że Skowroński wydawał się zaskoczony stawianymi mu zarzutami. - Przedstawił swoją wersję wydarzeń, przyniósł dokumenty, ale nie miałem jeszcze czasu ich przeczytać - mówi Jagiełło.
Prawnicy spółki obecni na posiedzeniu rady powiedzieli, że ich zdaniem to, co się działo w "Trójce", to przekroczenie prawa, a w takiej sytuacji obowiązkiem zarządu jest zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Jacek Kiczek twierdzi, że sprawa honorariów nie wygląda najlepiej. - Ale jeszcze nie mam wyrobionego zdania, czy to błąd dyrektora Skowrońskiego, czy problem z finansowymi procedurami w spółce - mówi "Gazecie". - Dlatego z przekazaniem sprawy do prokuratury wstrzymałbym się do czasu pełnego jej wyjaśnienia przez zarząd i radę nadzorczą. Ale na pewno nikt nie będzie chować głowy w piasek.