Akcja "Godzina dla Ziemi" szykowana przez organizację ekologiczną WWF ma zachęcać do oszczędzania energii.
Dla mieszkańców Międzynarodowej Stacji Kosmicznej krążących 350 km nad naszymi głowami wygaszanie Ziemi będzie wyglądało jak meksykańska fala ze wschodu na zachód. Miejsca biorące udział w akcji punktualnie o 20.30 swojego czasu zgaszą na godzinę światło w budynkach publicznych i prywatnych.
Zacznie się na pacyficznych Wyspach Chatham położonych 800 km na południowy wschód od Nowej Zelandii. Potem Sydney wygasi operę i słynny, przypominający wieszak most. Swój udział w łańcuszku ciemności zaznaczą też Pekin i Hongkong. Ten pierwszy zaciemni olimpijski stadion Ptasie Gniazdo, a w tym drugim światło zgaśnie w wysokościowcach. W Gizie ciemności skryją piramidy, w Atenach Akropol. Warszawiacy wyłączą na godzinę Pałac Kultury i Nauki, paryżanie - wieżę Eiffla. Kanadyjczycy i Amerykanie zgaszą reflektory podświetlające wodospad Niagara, a w San Francisco noc zakryje most Golden Gate.
Ciemność zapanuje w 84 krajach i w prawie 3 tys. miast, miasteczek i wiosek. W akcji ma wziąć udział miliard osób. Kiedy dwa lata temu pierwszą "Godzinę dla Ziemi" zorganizowano w Sydney, zgasło pół miasta.
Spalając ropę, węgiel i gaz, co sekundę ludzkość emituje do atmosfery 1000 ton dwutlenku węgla. Gaz ten podgrzewa Ziemię i przyczynia się do zmian klimatycznych. Jednym z podstawowych sposobów na obniżenie emisji CO2 jest oszczędzanie energii.
Warto jednak pamiętać, by ciemnej "Godziny dla Ziemi" nie rozjaśniać, zapalając np. świeczki. Emitują one bardzo dużo zanieczyszczeń i dwutlenku węgla.
Źródło: Gazeta Wyborcza